mgła

Błądziłam jak dziecko we mgle.

Co rok rodziła się ta myśl. Kiełkowało mi w głowie odchudzanie. Plan był dobry, ambitny. Wydawało się, że nie ma słabych punktów. Był jeden, kluczowy… mój łeb zakuty!

Nic nie ma znaczenia. Nie pomoże Ci żaden genialny plan, idealna dieta i wysiłek fizyczny. Nic nie pomoże Ci schudnąć. Dopóki Twój zakuty łeb nie zacznie współpracować, nie osiągniesz nic. Zrywy serca i ambitne plany roztrzaskają się o mur. Zacznij więc od zakutego łba. To w nim siedzi recepta na sukces i w nim tkwi zalążek klęski.

 

To w nim podejmujesz decyzję, tę najważniejszą : MUSZĘ COŚ ZE SOBĄ ZROBIĆ i te drobne, które moim zdaniem są ważniejsze: NIE ZJEM TEGO, NIE SKUSZĘ SIĘ NA TEN SYF, NIE MUSZĘ SIĘ OBŻERAĆ, WYJDĘ POBIEGAĆ, PÓJDĘ NA NOGACH…

Co roku te same postanowienia… Zawsze szłam za ciosem i styczeń zaczynałam aktywnie, zapominałam o swoim łbie zakutym i myślałam, że tym razem wystarczy mi motywacji…

Wiem, dziś każda z Was jest bardzo zmotywowana – wiadomo noworoczne postanowienia huczą w głowie i napędzają adrenaliną. Wydaje Wam się, że tym razem to co byście nie postanowiły – się uda. Noworoczne postanowienia, przewijają się wszędzie: w rozmowach, na Facebooku. Napędzone  NowRocznoPostanowieniowym klimatem też robimy swoją listę.

Piszemy, z rumieńcem na twarzy : odchudzam się, dodajemy 50 !!!!!! żeby dodać postanowieniu stanowczości, i cieszymy, że podjęłyśmy decyzję.

Potem jeszcze upubliczniamy swoje postanowienie i załatwione. W Nowy Rok jeszcze świętujemy, no może niesieni ekscytacją idziemy pobiegać, ćwiczymy. Niefortunnie wypada ponoworoczny weekend więc ruszamy od poniedziałku. Śniadanie to luzik, każdy je omleta albo owsiankę. Później jakiś kurczaczek, woda i ćwiczonka, kilka dni tygodni jakoś idzie  iiii zaczyna się DUPPAA.

Bo co z tego, że zrobimy MEGA ambitne plany, postanowienia noworoczne i co?

Każdy z nas zna siebie najlepiej i wie, że takie powiedzenie sobie, że od nowego roku coś tam, coś tam to tylko oszukiwanie samego siebie.

Który raz wypowiadasz/wypisujesz te słowa? Który rok pod rząd to samo?
Nie wystarczy jedno zdanie : odchudzam się. Trzeba podejść do tego sprytnie, bo owszem noworoczna motywacja jest ogromna, poraża jak gwiazda świecąca, ale jak gwiazda szybko też spada i gaśnie.

Odchudzanie, to bardzo długi, wręcz dożywotni proces, bo jak uda Ci się schudnąć, to musisz te zajefajną sylwetkę utrzymać! Żeby miał sens, żeby przyniósł skutki, trzeba podejść do niego z głową, a nie noworocznym porywem serca.

A tym czasem co chwila natrafiam na komentarze:

„Od jutra zaczynam, tylko warzywa i kurczak na parze. Zero soli, do picia tylko woda. Może coś poćwiczę.”

” Chciałabym się odchudzać, próbowałam już kiedyś, ale zajmuje to za dużo czasu. Teraz wytrzymam, bo kupiłam dietę Cambridge. Ćwiczyć będę codziennie poza sobotą, bo wtedy zawsze jakieś wyjście się trafia.”

Taaa, bzdury!!!!!

Tym razem zrób inaczej! Pomyśl sobie, przypomnij jak zabierałaś się za to rok/dwa/trzy lata temu. Co zaplanowałaś, jak się przygotowałaś. Jesteś bogatsza o wiele porażek. I wierz mi są one Twoim atutem – możesz je dziś przeanalizować i na ich podstawie zrobić sobie szczegółową listę, dokładny plan.

Weź tę kartkę papieru, albo i cały zeszyt i wypisz sobie momenty, w których zawsze się poddawałaś, pokusy, którym ulegałaś. Przypomnij sobie co było dla Ciebie w odchudzaniu najgorsze, co Cię zniechęcało. Przeczytaj to, przeanalizuj na milion sposobów i wymyśl do cholery coś, co Twoim zdaniem mogłaś zrobić, żeby tego odchudzania nie spieprzyć! Pomyśl czym możesz się w chwili kryzysu ratować! Znasz siebie jak nikt inny, przygotuj się do tej drogi. Nie ściemniaj, że tym razem to Twoja motywacja pokona wszystko i teraz to nie skończy się jak zawsze!
Znajdź sobie jakąś zajebistą grupę wsparcia na Facebooku , czy w realu, poczytaj, inspiruj się. Dowiedz się czegoś o zdrowym gotowaniu. Nie bój się próbować, eksperymentować, czerpać od innych. Wierz mi, że dieta z papierka, albo jedzenie nieosolonego kurczaka na zmianę z indykiem to nie jest dobry pomysł.

Chcesz schudnąć i zachować ten stan na zawsze, czyli musisz zmienić swoją dietę na zawsze.

ZRÓB SOBIE SZCZEGÓŁOWY PLAN

i pamiętaj o jednym : nie przenoś gór w styczniu! Na nic zdadzą się nierealne plany! Pamiętaj cały o tym, że znasz siebie doskonale.

Wiesz, jak do siebie podejść.

Może jesteś typem, który albo wszystko albo nic. Jeśli tak, twardo napisz, że rzucasz wszystko co niezdrowe, zaczynasz od pustej kartki, którą powoli zapełnisz zdrowym życiem. Do tego sport, bo jak 100%, to 100%. Proszę bardzo wywal wszystko śmieciowe produkty, przygotuj sobie zestawy ćwiczeń, zdrowe przepisy i do dzieła. Nie oszukuj, pamiętaj jesteś na 100%.

Myślę jednak, że większa większość nie umie na 100%, a przynajmniej nie na dłuższą metę. Daj sobie zatem czas. Zacznij od pozornie małych zmian, które powoli rozkochają Cię w zdrowych nawykach. Nie rzucaj się na nieprzyprawionego kurczaka, po tygodniu będzie Ci rósł w ustach! Zacznij od unormowania pór posiłków. Jedz to co dotychczas, ale zmniejsz ilości. Spróbuj odchudzić swoje przepisy. Zacznij pić wodę. I pomału, pomału dojdziesz do 100%. Nauczyć się jak zdrowo gotować, będziesz coraz więcej zmieniać, bo to polubisz! A sport, no co myślałaś, że po  latach leżenia od razu wykonasz w tempie ćwiczenia z Chodakowską? Nie, ale zacznij cokolwiek. I nie porzucaj! I nie licz na spektakularne osiągnięcia po tygodniu. Nie musisz biegać, jak nie chcesz. Jest tak dużo ćwiczeń w necie, takich bez wychodzenia z domu, że każdy coś znajdzie. 30 minut dasz radę i chociaż pierwsze dwa tygodnie może Cię nie cieszyć w trzecim zauważysz mniejszą zadyszkę i szybsze tempo, wiesz jak będziesz się tym jarać?

Pamiętaj o wzięciu pod uwagę każdej opcji, która może w przyszłości wpłynąć na porażkę. Nie zapominaj o aspekcie finansowym. Karnet na siłownie kosztuje, wymyślne diety też. Ale z wszystkim można sobie poradzić! Ćwiczenia w domu i tanie sezonowe produkty, kasze i inne bardzo zdrowe i tanie rzeczy naprawdę nie uczynią Twoich dań gorszymi!

Pomyśl o sobie i zrób to dla siebie :)

To co? Rozłożysz uczciwie swoje noworoczne postanowienie na czynniki pierwsze? Zrobisz dokładny PLAN, uwzględniający Twoje wady i słabe punkty. Nie wygrasz porywając się z motyką na słońce. Weź bądź ze sobą uczciwa, nie musisz z nikim konkurować w konkursie na bardziej spektakularne chudnięcie. Stopniowo też jest dobrze! Ważne żebyś sprzed oczu nie traciła celu. A jak tak będziesz wkręcać się i wkręcać w to zdrowe życie, to po pierwsze polubisz to, a po drugie efekty przyjdą i ZOSTANĄ!!!

Pierwszy krok już za Tobą, teraz stąpaj rozsądnie!

Razem damy radę!

 

 

Zapraszam Cię na naszą, wspólną zdrową drogę na FACEBOOK i INSTAGRAM

 

 

 

 

 

  • http://www.matkozabawko.pl Matko Zabawko

    Dobra, to ja mam plan: nie odchudzam się teraz! Dopiero po drugiej ciąży.

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Czyli masz plan : druga ciąża ;)

  • http://www.okiemmamy.pl Okiem Mamy

    Ja nie mam postanowień w tym roku :) brak postanowień to też postanowienie :)