dieta

Catering Lily on Diet, dieta pudełkowa w Łodzi – tydzień 1.

Napaliłam się na odchudzenia jak szczerbaty na suchar… Tyle było we mnie zapału, aż do godziny ZERO… Przyszło zwątpienie i zamieszkało w moim sercu…

Od poniedziałku zaczynałam swoją przygodę z posiłkami od Lily on Diet. W niedzielę wieczorem do drzwi mych zapukał pierwszy pakunek. Wtedy jeszcze czułam tę ekscytację…

Wyjęłam 5 pudełeczek, obejrzałam z każdej strony i zaczęłam czarne scenariusze: jak ja się tym najem, a co jeśli to jest niedobre, przecież ja tak smacznie gotuję, tak ciekawie doprawiam. Wiadomo każdy ma swój smak i kulinarne przyzwyczajenia. No ale powiedziało się A

dieta pudełkowa

 

Smak.

Otwieram pierwsze śniadaniowe pudełeczko, a tam kula serowa i dwie kromeczki chleba. Wygląda apetycznie, ozdobione moimi ulubionymi kiełkami. Myślę sobie: żart? takich kromeczek to ja na śniadanko z 5 chłonę. Ale dobra siadam, zjadam i myślę se: faken pyszka. Wstaje najedzona, ale taka lekka, taka nienapchana.

śniadanie

 

Siadam do lunchu z kawką. Myślę sobie jakieś ciasto, niby dobrze, ale wygląda dziwnie, nieciastowo. No ale głodna byłam, to zjadłam. I w tym momencie wiedziałam, że będzie dobrze. Powiem jedynie, że o było najlepsze ciacho jakie w życiu jadłam, a trochę ich zjadłam :P Zmielone orzechy i coś tam – to była REWELA.

 

lunch

 

Na obiad mięsko, papryka z ziołami i kluseczki z naleśników.

 

obiad

 

Podwieczorek: sałatka z kaszy jaglanej, ogórasa, orzechów i jaja.

 

podwieczorek

 

Kolacja: mięcho, kasza gryczana ser i surówka.

 

kolacja

Po pierwszych sześciu dniach wiem, że moje obawy były szukaniem kolejnych pretekstów.
Ja naprawdę lubię robić wymyślne dania, łączyć różne smaki, ale oni robią to BARDZIEJ :) Wielu z tych rzeczy bym ze sobą nie łączyła, bo w życiu nie wpadłabym na takie połączenia. Jedzonko przyprawiane jest inaczej niż w mojej kuchni. Nie rządzi w nich sól, mają dużo ziół i nieznanych mi przypraw, które doskonale ze sobą grają. Jest dużo kasz, mięs, serów, orzechów, warzyw –  ogromna różnorodność produktów.

Oceniając smakowo pierwszy tydzień na 30 posiłków, które jadłam jeden mi nie smakował. 7 było tak nieziemskich, że byłabym gotowa włamać się do ich kuchni i kraść przepisy. Reszta była bardzo smaczna lub prawie bardzo smaczna :)

Ilość.

Takie te pudełeczka niepozorne… No kurde, ręce obie ciąć bym dała, że nie ma szans aby się najadła. Już widziałam to swoje podjadanie, przecież nie umiem chodzić głodna…

A tu kolejna zaskoczka. Owszem, nie jestem nażarta jak zwykle, ale to właśnie o to mi chodziło. Zdołowało mnie strasznie jak dużo za dużo jadałam wcześniej. Niby to wiedziałam, ale że aż tak? Masakra…

Regularność.

Zawsze będąc na diecie wiedziałam, że trzeba jeść 5 posiłków o regularnych porach. Chyba każdy z Was to słyszał… Ale oczywiście jak zabierałam się za posiłek coś odrywało mnie od roboty. A teraz nie ma opcji żebym nie znalazła 40 sekund na wyjęcie pudełeczka z lodówki i kolejnej minuty na odgrzanie. Owszem raz zdarzyło się, że jadłam zimny obiad, bo akurat wtedy cały świat pilnie mnie potrzebował, ale zjadłam o określonej godzinie!!!

Myślałam sobie, że po miesiącu organizm przyzwyczai się do pór posiłków i będzie „wołał” jeść o określonej godzinie. A guzik prawda!!! Po 5 dniach już załapał nowy rytm!!!

Efekty.

 

2 kg na minusie ;) Zanim rzucą się plujący jadem, że za szybko, że za wolno, mówię Wam, iż przy mojej wadze wyjściowej to jest czad nad czady :)

No i najważniejsze, że chudnę, w swoim tempie CHUDNĘ. Jaram się tym ogromnie. Stan ten obcy bym mi od dawna :)

 

Podsumowując.

Mój prognozujący wpis –> TEN<– potwierdził się w 100%. Minusów na razie nie okryłam ( chyba że jedno nie smakujące mi danie :P).

Moje lekkie obawy, czy jedzenie będzie OK, następnego dnia wyrzuciłam z łba po spróbowaniu jajecznicy, która była zajebista i gdyby nie fakt, że wiem, że jest odgrzewana nie zgadłabym. Nawet moja przyjaciółka, rozważająca Catering Lily on Diet, przyjechała spróbować jajecznicę i myślała, że dałam jej robioną przeze mnie. Taki tam grupowy teścik jajecznicy :P

Nadal zachwyca mnie Pan kurier, dyskretnie pukający wieczorową porą . Sorryy, to dostarczanie o 5 rano w innych firmach dla mnie naprawdę jest nie do przyjęcia.

Dobór smaków naprawdę zaskakuje, i jaram się faktem pysznych ciast do kawki :)

 

Zapał nie minął.
Efekty olśniewają. Nawet nie chodzi mi o te 2 kg, jedzęc zdrowo i regularnie czuję się lekko, nie mam żadnych dolegliwości gastro :P wiecie naprawdę żadnych ;)
Dobrze czuję się ze sobą. Po prostu lubię być z siebie dumna. Lubię ten proces dążenia do celu. Lubię to powolne przybliżanie się do niego. Lubię ten błysk dumy w oczach bliskich mi, oni też wiedzą, że dla mnie ta droga jest ważna, okazują swoje wsparcie!!!!

Teraz kolej na Ciebie. Czuję, że jesteś gotowa/ gotowy wkroczyć na moją drogę i pędzić do celu.
Zrób pierwszy krok. Zgłoś się do dietetyka/ zamów dietę/ catering/ albo po prostu odłóż tego pączka. Nie ważne jak wielki będzie pierwszy krok, ważne żeby go postawić!!!!

Możemy się powspierać wbijaj do mnie na FACEBOOKA –>TUTAJ<–

 

  • Monika Kaczmarek

    Wow, super że jesteś zadowolona! I te 2 kg w dół ! świetny wynik! trzymaj tak dalej :)

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Dzięki za ciepłe słowa :*

  • http://tosinkowo.pl/ Tosinkowo

    No nie powiem, nie powiem – zazdroszczę!

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Nie powiem, nie powiem – jest czego ;)

  • Gabriela Cieślak

    To jest genialne! Jakby mnie było na to stać, to bym się nie wahała :)

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Z każdym dniem doceniam coraz bardziej i ja i moja waga ;)

  • Pingback: Catering Lily on diet, ja chudnę!!! - Mama w biegu()

  • Pingback: Na początku był chaos. - Mama w biegu()

  • http://kasiotla.blogspot.com/ Sisi

    Kurcze! Zamówię i ja!!!

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Naprawdę warto!

      • http://kasiotla.blogspot.com/ Sisi

        Juz zamówiłam. U mnie na blogu- od poniedziałku. Zapraszam:)

  • Alicja

    Ja zdecydowanie NIE polecam!! I jako osoba znająca temat, testujaca różne diety mogę to powiedzieć z pełną odpowiedzialnością. Może i schudniecie od tego, ale jakim kosztem? Że względu na cenę niższa od konkurencji (umówmy się, za 36 zł w Warszawie cateringu nie znajdziecie) produkty są marnej jakości. Tłuste kawałki kurczaka że skórą, jednego dnia chleb jako tosty, drugiego ten sam nieco twardszy w firmie „grzane”, „bukiet warzyw” to u nich plasterek marchewki i wiorek brokuła ect. ect.

    Zresztą najlepszym dowodem jest to, że na ich fb nie znajdziecie żadnej negatywnej opinii, mam dowody na to że je usuwają.

    • Marta

      W czasie, w którym korzystałam z ich usług ceny były wyższe, produkty OK. Być może od tego czasu sięzmieniło.

  • KlientLily

    Witam,

    Ja zamówiłem dietę sportową od razu na miesiąc. Dostałem kilka razy zepsute mięso – śmierdziało padliną. Raz na pomidorze zdarzyła się naklejka, później w gołąbku sznureczek… Dwa razy dostałem pomidory z nalotem pleśni. Zamierzam o tym poinformować lilyondiet, być może na facebooku, więc można będzie sprawdzić czy usuwają komentarze. Choć niektóre posiłki były ok, to ogólnie jestem NIEZADOWOLONY, smak dużej większości potraw też pozostawia wiele do życzenia… Tak jak już ktoś wcześniej wspomniał – mięso wyglądało na kiepskiej jakości. Nie korzystałem jeszcze z usług innych „pudełek” dlatego nie potrafię porównać z innymi.

  • wahu91

    NIE POLECAM! Catering nie dotarł do mnie w 1 dzień i od dwóch tygodni nie potrafią zrobić zwrotu pieniędzy(mimo wielu telefonów i smsów).
    Usuwają komentarze na facebooku ;)