wojna

Czy powinniśmy rozmawiać z dziećmi o wojnie?

Ten temat pojawia się w każdym domu.Kiedyś będziesz musiała się z nim zmierzyć. Zrób to mądrze i nie pozwól by Twoje dziecko znało obraz wojny z  TV.
Temat wojny w naszym domu pojawił się sam. Nawet nie wiem z czego wynikła ta rozmowa. Po prostu kiedyś przy okazji jakiejś rozmowy temat wypłynął. Co robić w takiej sytuacji? Zmienić temat? Nie, to bez sensu.

Nie za mały na takie tematy?

Kornel jest bardzo dociekliwym, wrażliwym i mądrym czterolatkiem. Lubi rozmawiać z dorosłymi o przeszłości. Wypytuje swoją prababcię o jej dzieciństwo, z zaciekawieniem słucha o dawnych czasach. I tak też po raz pierwszy usłyszał o wojnie.

Później nastąpiła ta, wspomniana na wstępie, rozmowa w domu. Pytał o czasy wojny w kontekście dzieciństwa swoich pradziadków. Zadawał dość konkretne pytania. Dzielił zachowania ludzkie na dobre i złe. Rozmawialiśmy o zburzonych domach, strachu, złych ludziach i śmierci. Tak, rozmawiam z czterolatkiem o śmierci. Dzięki katolickiemu przedszkolu, do którego chodzi, śmierć to dla niego nie tylko zakopanie człowieka pod ziemią. Kornel wierzy, że po śmierci ludzie idą do nieba.Na etapie, na którym jest ta wiedza jest dla niego wystarczająca.

Moja wizja wojny.

Pamiętam jak w szkole podstawowej przy okazji rocznicy wybuchu wojny przygotowaliśmy albumy. Opisywaliśmy tam historie rodzinne, związane z wojną. Przeczytałam Nelusiowi historię mojej drugiej babci i dziadka i ich rodzin:

W czasie wojny ojciec babci wodził dorożką min. Niemca, nadzorcę majątku ziemskiego. Zaproponował on pradziadkowi przekazywanie informacji o osobach pomagających Wojsku Polskiemu. Pradziadek odmówił donosicielstwa, w skutek czego został wraz z rodziną wywieziony na roboty przymusowe, polne do wsi Nalep koło Kołobrzegu. Mój drugi pradziadek pomagał Polakom wożąc broń dla partyzantów w kanach po mleku. Jestem bardzo dumna z mojej rodziny.

Ta opowieść, te kilka stron historii naszych bliskich, mam wrażenie, że osadziła mu wojnę w świecie rzeczywistym. Wojna stała się w pewien sposób namacalna. Nie była tyko czymś co wydarzyła się kiedyś komuś.

Szukajmy mądrych książek.

Traf chciał, że w tym czasie Kornel wybrał z przedszkolnej biblioteczki książkę o wojnie. Zapytałam w przedszkolu czy jest to książka dla czterolatka. Opiekunka Kornela, znając go już prawie rok dała nam zielone światło. Najpierw ja ją przeczytałam, z czego ogromnie się cieszę. Po pierwsze upewniłam się, że nadaje się dla mojego syna, po drugie wypłynęły ze mnie emocje i mogłam przeczytać ją Nelowi na spokojnie.

A cóż to była za lektura?


asiunia
„Asiunia”  Joanny Papuzińskiej, to genialna książka opisująca wojnę oczyma pięcioletniej autorki. Ogromny ukłon w stronę pisarki za to, że umiała po latach wejść w skórę pięciolatki.  Szczery, przejmujący, bez ozdobników, ze szczegółami, na które dorośli nie zwracają uwagi – taki jest obraz wojny małej Asiuni. Opisuje swoją tułaczkę, zwraca uwagę na emocję dorosłych.  Pokazuje jak wyglądała codzienność dzieci wojny. Brak ubrań, brak wszystkiego, tęsknota.

asiunia 3

Relacje międzyludzkie, ujmująca dziecięca wizja. Obraz świata w momencie największego okrucieństwa -oczyma dziecka. Wspomina dźwięki wiatru i obrazy wojny, które zbudowały wspomnienie jej dzieciństwa. Wspomnienia, które pokażą dziecku obraz wojennego świata z jego perspektywy. Dopełnieniem mowy Asiuni są prerewelacyjne ilustracje Macieja Szymanowicza.

Asiunia 2„Asiunia” poza pokazaniem nam w dostępny dla dziecka sposób wojennej rzeczywistości, uświadomiła mi jak wiele, my dorośli, powinniśmy czerpać od dzieci. Jak inny jest świat w ich oczach. Warto przy okazji poważnych rozmów z najmłodszymi posiłkować się takimi perełkami literatury dziecięcej.

Sztuką jest wprowadzenie dziecka w tematy trudne, bolesne. Uważam, że naszym obowiązkiem jest umiejętne, dostosowane do wieku dziecka i jego dojrzałości, uczenie historii naszego kraju.

Czy mój czterolatek nie był na to za mały? Nie. A utwierdzam się w tym przekonaniu słysząc z jego ust :
Mama, cieszę się, że Ci ludzie uratowali nam Polskę. Szkoda, że nie wszyscy żyją…

 

 

  • http://matkanaszczycie.pl Matka na Szczycie

    Właśnie miałam napisać, że mój syn jeszcze za mały na to, ale czytam, że Twój jeszcze młodszy… Będę musiała się ad tym zastanowić, może czas zacząć go uświadamiać, że świat nie jest taki kolorowy…

    • Marta

      ALe być może syn na szczycie jest na takie rozmowy za mały. Po prostu ja mam starego małego w domu :)

    • Marta

      ALe lekturę Asiuni polecam!

  • Jusia

    Mieszkamy z moją babcią i często opowiada o wojnie nawet moim dzieciom. Są to dla nas naturalne tematy i dla dzieci również. Synek na 8 lat, córeczka własnie 4.

  • Agacik

    Każdy temat, który wychodzi od dziecka musi być wyjaśniony. Czasem nie jest łatwo, ale taki nasz rodzicielski obowiązek.

  • Ivka

    Ile jeszcze trudnych tematów będziemy musiały poruszać z naszymi dzieci. A świat jest coraz gorszy. Martwię sie o przyszłość moich córek, w jakim świecie przyjdzie im żyć?