jestem

Doceniaj, uśmiechaj się, bądź…

Biorą z mojej półki, to mogło zdarzyć się mi…

Często słysząc o wypadku, śmierci miałam takie myśli. Po śmierci Pani Ani Przybylskiej, po wypadku Pani Moniki Kuszyńskiej i wielu innych zdarzeniach, o których trąbił świat.

Wczuwamy się, stawiamy na miejscu poszkodowanej, chorej. Taki wiele nas łączy, że nie sposób wyzbyć się tych czarnych myśli, że to mogłam być ja… Szczególnie mocno czułam ten ściskający ból i lęk jak słyszałam o młodej matce. Tak bardzo mocno przeszywał mnie strach i ta paraliżująca myśl, że mogłam znaleźć się na jej miejscu.

Tak było Kochani do czasu…

Pewnego dnia na wieść o tragedii, o śmierci dziecka i chorobie matki, zareagowałam inaczej. Matki takiej jak ja, w tym samym wieku, z dwójką fantastycznych dzieci. Choć serce krwawiło z bólu, nie dałam zagnieździć się tej złej myśli w głowie. Zastąpiłam ją czymś pozytywniejszym, pozytywniejszym dla mnie.

” Jak dobrze, że mnie i moją rodzinę omijają takie tragedie” – pomyślała moja głowa…

Nie stawiałam się w tym tragicznym obrazie. Czułam ulgę, że to nie dotyczy mnie.

Sytuacja bolała do szpiku kości. Żal i smutek przeszywał boleśnie i ani odrobinę nie pozbawiło mnie to empatii , współczucia do kobiety, która przeżyła niewyobrażalną tragedię.

Ja po prostu pomyślałam o sobie i tym jak szczęśliwe mam życie. Nie, nie zbudowałam poczucia swojego szczęścia na tragedii kogoś innego. Ja tak zwyczajnie doceniłam to co mam. A widząc, że świat pozbawia innych tego szczęścia w ułamku sekundy doceniłam to po stokroć bardziej.

Nie chcę się umartwiać na zapas, nie chcę drżeć o siebie i bliskich przeżywając tragedie innych. Chcę cieszyć z tego co mam i z każdego zdarzenie czerpać coś dla siebie. Wiem, że nie pozbawi mnie to współodczuwania, że nadal będę wrażliwa na krzywdę innych. Uczę się patrzeć na „dziś” pozytywnie, bo oczywiście, że nie wiem jaki los czeka mnie „jutro”, ale dziś jest tak piękne, że na nim się skoncentruję…

Doceń dziś.

 

Po prosu BĄDŹ!!!

 

 

#jestemhttps://youtu.be/rwX-BXqn0k4