ślub

Drewniana rocznica

Wierzę w miłe zbiegi okoliczności. Jakoś tak się dzieje ostatnio, że gdy waham się nad jakimś pomysłem los podsuwa mi pomocną dłoń. Od kilku miesięcy cieszyłam się na myśl o mojej 5 rocznicy ślubu. Wymarzyłam sobie wyjazd we dwoje. Wahałam się, a tu nagle okazało się, że w tym terminie nad polskim morzem odbywa się mega fajna konferencja blogerska. Chwilę później dostałam na nią zaproszenie, a mój małżon dodatkowo otrzymał wejściówkę na blogerską imprezę. I jak tu nie wierzyć w przeznaczenie?

 

Zaprosiłam mojego mężinka na super wyjazd, był wniebowzięty. Dzieci zostały z dziadkami ( nasze pierwsze trzydniowe rozstanie), a my w piątek ruszyliśmy w drogę. Ten dzień był tylko nasz. Romantyczny spacer, kolacja na wypasie, wspominki ślubu, wesela, mnóstwo radości i miłości …

Ślub braliśmy w dniu 26 urodzin męża ( nie ma opcji  żeby  nie pamiętał o rocznicy :P).  Śmiałam się, że ma tak fajną żonę, że urodziny męża urządza z przytupem ( 150 gości). A te pięć lat temu ja się dopiero rozkręcałam, na 31 urodziny miał imprezę na 800 osób, a wśród nich śmietanka blogosfery :P.

A co się zmieniło w tym czasie? Mnóstwo! Trochę nam przybyło i dzieci i kilogramów ( no dobra tego drugiego tylko mi ) i życiowych doświadczeń. Przez te pięć lat spotkało nas wiele smutków, zmartwień i problemów. Zawsze mogliśmy na sobie polegać. Przytuliliśmy całe mnóstwo radości i szczęścia.

Zawsze myślałam, że najbardziej zakochanym jest się na początku związku, a później to tak jakoś przygasa, wkrada się rutyna. A ja czuje po 5 latach małżeństwa, 12 latach bycia razem, że rozkwitamy. Jasne nasza miłość się zmieniła, dojrzeliśmy, nauczyliśmy się wspólnego życia, ale ten ostatni rok to prawdziwy wybuch uczuć. Myślę, że trochę jest tak, że te wspólne doświadczenia, nasze dzieci, problemy i radości zbudowały coś nierozerwalnego. Od wielu lat każda malutka cegiełka składa się w jedną wielką całość, którą pielęgnujemy z największą dbałością. Jesteśmy świadomi swoich wad i umiemy je akceptować. Myślę też, że zaczęliśmy olewać rzeczy mało ważne skupiając się na tym co naprawdę istotne. Obydwoje jesteśmy mistrzami życia razem. Kurcze jak on mnie zmienił, kurcze jak ja zmieniłam jego. Ja się przy nim troszkę wyciszyłam, on się przy mnie bardzo otworzył. Kradniemy z siebie nieustająco :)

A wracając do Gdyni cieszę się jeszcze z jednego, że mój mąż poznał blogosferę, polubił i rozumie moją pasję do tych ludzi. Owszem jest to mój wycinek świata, ucieczka od codzienności, ale cieszę, że pokazałam mu co mnie tak pochłania.

 

A teraz spójrzcie na nasze szczęście i pomyślcie, że teraz jest jeszcze weselej bo mamy dwóch dających nieustającą radość synów!

Kocham Cię Mężuniu ;)

 

IMG_5557

IMG_5611

IMG_5660

IMG_5713

IMG_5838ok

IMG_5864

IMG_5954
IMG_6294dpp2
IMG_6776dpp2

 

 

  • http://megichlopaki.blogspot.com/ ~Meg~

    Jesteście fantastyczną parą! Miło się na was patrzy :) Sto lat w szczęściu wam życzę. Pozdrowienia dla Męża ;)

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Dzięki Kochana :*