Dumna mama przedszkolaka.

Jak myślę o tym, że to już 3 lata, to zaczynam się zastanawiać czy ktoś mnie podprowadził mi kilku miesięcy życia.

Przecież to było chwilę temu, pełzałam wielka ja wieloryb głaszcąc ogromny brzuchul. A dziś skulona w kokon zasiadłam na mini krzesełeczkach w przedszkolnej sali. Tak, tak przedszkolową przygodę czas zacząć. Od września mój malutki maluszek idzie w świat. Potrzebuje tego i on i ja. No tak, ale… Dziś dotarło do mnie, że to tak naprawdę, że za te kilka miesięcy co rano będziemy wyrywać się ze snu i zamiast porannego mizania i wałkonienia, będziemy wędrować z małym plecaczkiem. Jaką ja mam przeżywkę. Opowiedzieli nam o tych wszystkich mamach mających problem z rozstaniem. Niby każda się zaśmiewała myślać ” matka wariatka”, ale wiem, że 1 września wiele z nas matek odprowadzających swe pierworodniaki ukratkiem wytrze spocone oko. Ehh, ja nawet się tego nie wstydzę, to normalne. Dostaliśmy mnóstwo mądrych rad, co zrobić aby nasze maluchy weszły w ten świat jak najmniej boleśnie. A jutro ruszamy na dzień otwarty. Bardzo jestem ciekawe reakcji Nelusia. Ja już dziś opowiadając mężusiowi o szczegółach zebrania czułam gulę w gardle. No nic chlipnę raz i drugi i puszczę mę dziecię w świat, niech szybuje wysoko!