OKIEM

Jak odchudza catering dietetyczny Cynamon?

Pytacie, pytacie jak to w końcu jest z moim odchudzaniem. Czy catering, czy dietetyk, czy co!

Już Wam mówię…


 

Dawno temu ( pod koniec karmienia piersią Marcela) wybrałam się do dietetyczki. Po zebranym wywiadzie, uwzględnieniu potrzeb małego ssaka, rozpisała dla mnie dietę 1500 kcal . Wszytko było z pozoru OK. Wzięła pod uwagę moje preferencje produktowe, dieta była smaczna. Ale… czym dalej w las tym więcej odkrywałam jej wad. I choć robiłam jeszcze do niej podchody jakoś nie pykło…

Potem miałam miłą miesięczną przygodę z cateringiem. Również byłam na diecie 1500 kcal ( taką dietę wybrałam, mając w głowie wyliczenia dietetyczki).

Jak wiecie od początku kwietnia korzystam z pakietu dietetycznego w  Catering Dietetyczny Cynamon. Dlaczego napisałam „pakietu”, a nie, po prostu gotowych posiłków czy diety.

Tak to się zaczęło…

Podczas rozmowy z menagerem z Cynamonu od razu powiedziałam, że już mam doświadczenia z cateringami, byłam z nich nawet zadowolona i dodałam, że jestem czepliwa ;)

A on się z tego ucieszył. Powiedział, że to dobrze, że będę się czepiać. Stwierdził, że on się niczym nie martwi, bo wie, że proponowane przez nich posiłki są na najwyższym poziomie.

Pomyślałam: trututut, to się jeszcze okaże :P ( okazało się, że naprawdę są the best, ale dziś nie tym)!

Wręcz był zadowolony, że będę miała porównanie z konkurencją!

Przedstawił mi schemat cynamonowego cateringu dodając, że swoją odchudzaniową przygodę zacznę od wizyty u dietetyka. Spotkałam się już z nęceniem klienta doborem diety przez dietetyka. W niektórych sprawdzonych przeze mnie firmach cateringowych polegało to na wypełnieniu przez internet ankiety, na podstawie której „ponoć” dietetyk dobierał dietę.

W Cynamonie dietetyk jest na etacie.

Ruszyła maszyna…

Na wizytę z Ewą, Cynamonowym dietetykiem, pędziłam podekscytowana. Wiadomo, początki są na mega powerze.

Pogadałyśmy sobie o moich nawykach potrzebach i przebytych dietach. Padło to magiczne słowo na M…

Metabolizm- słowo klucz…
Zrozumiałam czemu nie pykła poprzednia dieta 1500 kcal od dietetyczki.

Ewa dobrała mi dietę 1800 kcal ( o wiele więcej niż ostatnio,  biorąc pod uwagę, że wcześniej karmiłam i część podkradał mi mały ssak).
Żeby chudnąć trzeba rozbujać swój metabolizm. Najlepiej zrobić to jedząc!

Kluczem do sukcesu nie jest obojętnie jakie schudnięcie. Wbrew pozorom schudnąć jest łatwo,wystarczy mało jeść przez dłuższy czas. Nic to jednak docelowo nie da… Bo w końcu zaczniemy jeść tak jak przed odchudzaniem, a głodzony organizm szybko sobie odbije z nawiązką.

Żeby schudnąć trzeba podejść do tego racjonalnie. Chudnąć zdrowo, powoli, nie psując przy okazji tego co tak w naszym organizmie ważne. Jasne też chciałabym pozbyć się nadwagi natychmiast, ale tak się po prostu nie da.

Dlatego podążam wyznaczoną przez dietetyka ścieżką.

Pierwszy raz Ewa zwróciła mi uwagę na pewną rzecz, że zdrowe i fajne odchudzanie to takie, w którym chudniemy „równo”.

Ok, zazwyczaj jest tak, że w pierwszym miesiącu gubimy najwięcej kilogramów. To normalne, bo schodzi z nas nagromadzona woda. Jednak lepiej dobrać dietę tak, aby nawet w tym pierwszym miesiącu spadek nie był zbyt drastyczny.  Zdrowiej i lepiej dla naszego naszego zdrowia i naszej silnej woli będzie jeśli będziemy chudnąć równomiernie w kolejnych miesiącach…

A nie 10 kilo w miesiąc, a potem dupa zbita.

Oczywiście nie unikniemy zastojów, które pojawiają się chyba u każdego kto walczył z nadwagą, ale nie szalejmy. Z głową, zdrowo i powoli.

„Pakiet” to nie tylko pierwsza wizyta u dietetyka i przywożone do domu z posiłki. Ponieważ jest to proces długotrwały, a zwykła domowa waga prawdy Ci nie powie, do dietetyka cynamonowego chadza się regularnie na kontrole, co 3-4 tygodnie. Podczas kontroli, podobnie jak podczas pierwszej wizyty dokonywana jest analiza składu ciała.

Po co to?

Ano po to żeby sprawdzić czego się pozbywamy. Często odchudzając się, uprawiając towarzyszący diecie sport obrażamy się na naszą łazienkową wagę, która jak zaczarowana stoi w miejscu. Nie ma efektów- nie ma sensu! Rzucacie wszystko w pyry i idziecie nażreć się kababa :)

A gdyby pomiary robił dietetyk okazałoby się, że owszem waga się nie zmieniła, ale… pozbyliśmy się kilu kilogramów tłuszczu, które zastąpiły mięśnie ( lepiej być nie może!). Wymiary się zmniejszyły i w ogóle jest zajebiście. Po takiej wiadomości nic tylko iść pobiegać, a mijanej budce z kebabami kazać się cmoknąć w coraz zgrabniejszą dupkę :)

Byłam już na wizycie kontrolnej, zostałam zmierzona, zanalizowana i uradowana!

Wiedziałam, że schudłam 5 kg, ale bałam się, że poleciały również mięśnie. Niestety moja aktywność fizyczna w kwietniu wyła do księżyca o ratunek. A tu okazało się, że okrągłe – 5kg prawie samego tłuszczyku. Mięśni nie przybyło ( niestety od nic nie robienie nie przybywa ;( ), ale tez nie ubyło, co mnie ogromnie cieszy. Poprawiło się również nawodnienie organizmu.
Nie mogę przemilczeć jeszcze jednej mądrej kwestii, na jaką wpadli w Cynamonie. Codziennie w torbie z jedzeniem znajduję karteczkę z jadłospisem na dany dzień i miejscem do oceny i uwag. Po pierwsze oceniamy dania w skali od 1 do 6, po drugie notujemy czy pozwoliliśmy sobie na jakieś odstępstwa, zamiany produktów. Ważne jest wszystko: czy pominęliśmy jakiś posiłek, czy któryś był zbyt obfity, suchy, niesmaczny.

Z tymi karteczkami idziemy na wizyty kontrolne. Na podstawie spisu naszych grzechów Ewa może ocenić ich wpływ na chudnięcie lub jego brak, zweryfikować dobraną dietę albo naprowadzić nas na dobrą drogę jeśli zbłądziliśmy ! GENIALNE W SWEJ PROSTOCIE!

 

Moje metamorfoza z Cynamon Catering Dietetyczny do cała dobrze skonstruowana konstrukcja, która ma przynieść możliwie najlepszy skutek. Niebłyskawiczny. Nie, nawet nie chcę. Nie chcę szybko, chcę na zawsze!

Obiecuję, jak tylko wykaraskam się z mega wirusa, który trawi mnie już dwa tygodnie ruszam dupę i dokładam sport.  Nie okazjonalnie! Regularnie i sumiennie. Tak mi dopomóż każda z Was trzymających za mnie kciuki! Bo trzymacie prawda?

 

Jeśli trzymacie, to jutro Was nagrodzę :) Mam dla Was niespodziankę!

ZAPRASZAM DO MNIE NA FACEBOOK I INSTAGRAM

 

  • Bożena Jędral

    Szczerze ci zazdroszczę tego cateringu, u nas na wsi to nierealne, a bardzo przydałby się mojemu Marcinowi. On tylko wtedy traci na wadze, gdy ktoś go nieustannie pilnuje.

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Rozumiem Marcina, też sama ze swoją motywacją nie daję rady. Bat nad głową dla mnie idealny :)

  • http://frontdomowy.pl/ Kasia

    Strasznie Ci zazdroszczę, bo ja kompletnie nie mam czasu na przygotowywanie posiłków, jem byle co i waga wciąż idzie w górę :( myślałam o cateringu dietetyczny, ale póki co zarabiam za mało… mam za to motywację, żeby się starać w pracy hahaha :D

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      O widzisz, dobra motywacja to podstawa! Trzymam kciuki żeby i u Ciebie zawitała zdrowa strona życia :)

  • http://www.oczamimamy.pl/ Sylwia N.

    brawo! dla Ciebie za wytrwanie w diecie, dla nich, za profesjonalne podejście do tematu! Niestety sama też kiedys trafiłam na kogoś, kto się tylko nazywał dietetykiem :( a przecież nie o głodzenie siebie tutaj chodzi! Brawo :)

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Dokładnie, tyle nierzetelnych firm na rynku. Nawet przesiewając łódzkie cateringi znalazłam takie. Dania z kalorycznością „na oko”… Choć znajdą się firmy tańsze od Cynamonu nikt ich nie przebiję. Najwyższa jakość na rynku!

  • Alicja Bułgajewska

    Jak ja Cię podziwiam za wytrwałość!!! I za kazdym razem zachwycam się tymi Twoimi posiłkami.: ) jesli smakują tak jak wyglądają to aż Ci zazdroszczę!! <3

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      A smakują jeszcze lepiej niż wyglądają :) Wiem, wiem ciężko to sobie wyobrazić ;)

  • http://sisters92.pl Sisters92

    Widzimy, że trochę się u Ciebie pozmieniało. Trzymamy mocno kciuki i gratulujemy tak dobrego i rzetelnego cateringu!

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Dzięki, każde wsparcie się przyda :*

  • http://matkanaszczycie.pl Mom on top

    Takie udogodnienia to zalety mieszkania w miastach, bo u nas to catering mam co najwyżej, jak mi sąsiadka mleka od krowy przyniesie ;) ;p

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Haha, ja też wieśniara, ale do miacha bliziutko :) A wiesz, że za Twój catering sąsiedzki niejeden by się pokroić dał :)

      • http://matkanaszczycie.pl Mom on top

        Czasem i swojski ser dostajemy :D

        • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

          Jak jeszcze dodasz swojskie, świeże wyroby, żołądek mi się ściśnie z zazdrości :)

  • http://nianio.com.pl/ Nianio born to be wild

    Brawa dla firmy za rzetelne podejscie do tematu i oczywiście dla Ciebie

  • Gosia z Mamelkowa

    Wow, brzmi wspaniale! I jeszcze dowożą do domu – też tak chcę:)

  • http://popierwszematka.blogspot.com/ Aga

    Jedziemy na tym samym wózku, ale jest miło i przyjemnie. Trzymam za Ciebie kciuki i za siebie też, co prawda jest to duża wygoda bo dostarczają do domku i wspaniały start do zmian ! Buziaki

  • http://nalesniki.co.pl nalesniki

    Fajny wpis