1

Jestem egoistką!

Pędziłam jak szalona. Gdzieś… Nie mam pojęcia gdzie!

Chyba chciałam dobiec do granicy, za którą kryje się ideał. Tak żeby pogrzać się w jego blasku.
Niby każdy wie, że nie się osiągnąć ideału, ale jakoś pędzimy do niego.
W tym dzikim pędzie wiele mijamy. Czasem nawet chcemy się temu bliżej przyjrzeć, ale nie ma czasu, trzeba biec.

I żebyś nie pomyślała sobie, że mam taką naturę perfekcjonistki. Nie. W ogóle. Jestem raczej wolnym ptakiem, ale chyba wpadłam w sidła. Sidła rzeczywistości i społecznych oczekiwań.

Ja matka niepracująca. Wiadomka powinnam mieć wybawione dzieci, wysprzątany dom, wypoczęte oczy i mnóstwo wolnego czasu. Zapomniałam jeszcze o pachnącym cieście czekającym na niespodziewanych gości, którzy wpadną niezapowiedzeni ( przecież i tak siedzę sama w domu i czekam na towarzystwo, więc po co dzwonić).

Na początku mi się to podobało. No dobra wymuskanego domu nigdy nie miałam, ale starałam się bardzo.

Obiad proszę bardzo, chętnie zrobię – lubię gotować. Ale ja chciałam bardziej. Coś wymyślnego, czasochłonnego. Jak już robić, to z przytupem.

Tu trzeba jechać, tego odwiedzić, to załatwić. Marcia pojedzie, Marcia załatwi.

I to wszystko naprawdę nie było takie złe. Złe było moje spojrzenie na to wszystko. Była lista, na niej te wszystkie rzeczy. A ja ślepo odhaczałam kolejne punkty, nie zważając na ich wagę. Po prostu nie umiałam tego wszystkiego uporządkować. Patrzyłam na ten punkt, do którego dążyłam. Zapomniałam, że to nie punkt ma znaczenie, a droga do niego.

Pęd, szum, natłok to wszystko wprowadza niepotrzebne nerwy. Żeby tego uniknąć wystarczy odrobina ładu. Nie w domu, a w życiu.

Nie ma co się obrażać na swoją chęć dążenia do ideału. Nie ma co rzucać wszystkiego w pizdu i olewać obowiązki „bo przyjemności są ważniejsze”.

Od jakiegoś czasu praktykuję już nowe porządki i ze smutkiem patrzę na zmarnowane chwile.

I oczywiście pewnych kwestii nigdy nie zmienię. Są tacy, dla których warto się starać : rodzina, przyjaciele, serdeczni znajomi. Są przemili ludzie, których z chęcią nadal pomogę. Są tacy, do których polecę na skrzydłach przez pół Polski, zarywając noce. Są Ci kochani, dla których będę czekała z pachnącym ciastem i zapowiadać się nie muszą.

Ale odkładam w zapomnienie tych, którym ochoczo pomagałam tylko po to żeby mieli na kogo zgonić w razie niepowodzenia. Nie chcę już marnować swojej energii na zbytnie angażowanie się, wyręczanie innych. Oczywiście mogę nadal chodzić z tym sercem na dłoni, ale na swoich warunkach. Od teraz gryzę się w język w pewnych rozmowach. Normalnie powiedziałabym, że ja to załatwię. I to całe grono, w którym poruszany byłby uznałoby to mój wybór. A później już by tylko wymagali żebym dokończyła, skoro się zdeklarowałam. A godziny poświęcone na to, cóż sama chciałam!

Tak, zawsze byłam taka wyrywna. W pracy, na osiedlu, wszędzie. A potem płaciłam za to swoim wolnym czasem, a raczej jego brakiem.

A teraz mam to gdzieś! Wolę pójść z chłopakami poszukać skarbów w krzaki ;) Oni chociaż okażą mi wdzięczność. A ja też wprost uwielbiam ten czas !

skarby 1

skarby 2

skarby 3

skarby 4

skarby 5

skarby 6

Więc sorry świecie. Wypinam się na Ciebie :P

Ja naprawdę zaczęłam nad sobą pracować. Dość mam frustracji, wynikającej z zaniedbywania siebie. Będę egoistką i już.
Mam swoją kochaną grupkę,niezmienną od lat, dla której nadal mogę być angażującą się. I choć czasem, jak to miało miejsce ostatnio, potrafimy się pożreć o głupotę, zacietrzewić i milczeć :P dla nich rezygnuję z egoizmu.

A reszta, no cóż… Się zobaczy :)

 

Pamiętaj:

Nie czyń priorytetu z kogoś kto ma Cię tylko za opcję ! (1)

 

ZAPRASZAM DO MNIE NA FACEBOOK I INSTAGRAM

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Alicja Bułgajewska

    Motto zarzucone przez Ciebie na samym końcu zaczynam wprowadzać w życie!!!! Najwyższa pora!!! :)

  • http://oxinspirationx.blogspot.com Aneta

    Nie ma nic gorszego niż dążenie do ideału. Ja wolę prawdę, prostotę, zwyczajność.

  • http://traveloveit.com Kamila

    Oj tak zgadzam sie calkowicie z calym wpisem. Nie ma co na sile byc perfekcyjna i marnowac czas…ja jestem zwolenniczka bycia nieperfekcyjna, ale szczesliwa. Wazniejszy jest czas spedzony z bliskimi, relacje i nasze szczescie a nie tworzenie iluzji iz jestesmy perfekcyjne i szczesliwe. Zycie takie nie jest i nigdy nie bedzie a osoby, ktore sila sie by przypodobac innym po prostu cierpia, wiec uwazam, ze nie warto. Fajny wpis! :)

  • https://wyznaniamlodegonauczyciela.wordpress.com Jolene

    Dokładnie! Trzeba się szanować i nie pozwolić, aby ludzie, dla których niewiele znaczymy weszli nam na głowę. To trudna umiejętność, ale trzeba ciągle się rozwijać i szanować swój czas, to ważne! Pozdrawiam! ;)