11

Jestem sobie przedszkolaczek, przez Matkę swą grymaszę.

Matko, ogarnij się! Ponoć jesteś dorosła, ponoć myślisz, ponoć jesteś ostoją, ponoć wzorem i autorytetem. Zepnij co spiąć trzeba i ogarnij się!

Sorry mili moi, ale dziś się mi ciśnionko poniosło. Na placu zabaw była nasza kumpelka z mamą. Amelka, podobnie jak Syniutek mój idzie do przedszkola po raz pierwszy.Mama Amelki niby ogarnięta kobita, ale dziś coś zanotowała spadek kondycji. Takie farmazony wygadywała, że musiałam ją lekko naprostować. W oczach widziałam, że raczej nie czai i podejrzewa, że jestem lekko nawiedzona, ale cóż ktoś musi prostować. ten świat. Dziś padło na mnie.

Dzieci dziś miały możliwości rozrabiadcze, to fakt. Chwilami były wręcz nie do zniesienia. Ale metoda okiełznania jaką wybrała Matka ( tak na potrzeby tekstu nazwę ową nie ogarniętą, ja będę tą dobrą :P Maminką)  najeżyła mnie.

Matka, w złości rzekła pod nosem :

Kurwa, na szczęście za dwa tygodnie pójdzie do przedszkola, będę miała spokój.

Mamince myśl przebiegła :

Matko, no co Ty, to nie szlochasz potajemnie w rękaw jak ja?

Parę dziecioafer później Matka nie wytrzymała, przez pół placu zabaw poleciało :

Melka, uspokój się bo Cię wyślę do przedszkola już jutro!

O fuck, Matko! – pomyślałam se.

 

Po następnej aferce Matka przeszła samą siebie:

Melka, zaprowadzę Cię do przedszkola i zostawię na tydzień, odpocznę w końcu od Ciebie!!!

 – Noż kurwa, Matko zgupłaś? pomyśleć zdążyłam. Już miałam buzię otwierać, a tu nagle zawyła syrena. Tak, to Amelka płakała i zawodziła, że ona nie chce do przedszkola, że ona chce zostać z mamą.

No ja się faken nie dziwie, że się dziecko boi przedszkola. Matka wizję wytacza, że nic tylko biegusiem lecieć i w ramiona przedszkolankom wpadać.

Kornel podbiegł i mówi jej :

– Nie plac Amelka, psedskole fajne jest, jest duzo dzieci i zabawek i plac zabaw.

A Matka czerwona ze złości ( chust wie na co) mówi mu:

Ty nie bądź taki mądry też będziesz za mamą płakał.

Oj Matko, tak to do mojego dziecka mówiła nie będziesz – pomyślałam i się zabrałam.

Pożegnałam ją oschle:

Cześć, nie mów tak nigdy więcej przy moim dziecku, bo jeszcze Ci uwierzy.

Ja rozumiem, że z dzieciorami ciężko, też się cieszę na te kilka godzin luzu bez Syniutka starszego, ale w życiu mu tego nie powiem :P A już na pewno nigdy w życiu nie usłyszy z moich ust, że gdziekolwiek go zostawię. Dziecko, które zostaje gdzieś bez rodziców musi wiedzieć, że rodzic po nie przyjdzie. I nawet jakbyś gdzieś się zasiedziała, nawet jakbyś miała na głowie pianę, farbę, odżywkę Ty leć Matko po swoje dziecko o umówionej godzinie – ono czeka. I pamiętaj, raz zawiedzione zaufanie ciężko odbudować.

W koło słyszę jak pytają te biedne początkujące przedszkolaki:

a nie będziesz płakał/a za mamą?

Noszz… jeszcze nie wiedzą co to to całe przedszkole, a już im się kojarzy z płaczem.
Dorośli, myślcie, tak choć ciut.

 

I wara od mojego dziecka z debilnymi hasłami ….

Z góry wdzięczna

Maminka

 

  • Anna Sokołowska

    No ja też jestem w szoku… jak tak można wodę z mózgu robić dziecku? Sama moją małą posłałam do żłobka od kwietnia i od lipca do przedszkola… było ciężko, ale bez takich jaj… teraz z miarę chodzi i nie ma problemu… też by mi ręce opadły… no szok… Szkoda mi tego dziecka z palcu zabaw…

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Ja oczywiście wiem, że dzieci płaczą. Być może i moje będzie płakało, nie będzie chciało zostawać. No ale jednak wytaczam przed nim wizję, że w przedszkolu jest fajnie, bo jest. Nie wiem co jej odbiło…

  • Pingback: Mamo, a czy Ty jesteś gotowa na przedszkole? - Mama w biegu()

  • Irena

    Boziu, 1 września moja Pętelka idzie o przedszkola jako 4-latka bo wcześniej nie chciałam jej puszczać. Wiem, że to trochę egoistyczne, ale chciałam ją mieć przy sobie. I prawda jest taka, że moje dziecię cieszy się, że pójdzie do dzieci, że będą nowe koleżanki i koledzy, że zobaczy nowe zabawki. A ja czuję troszkę żalu, że już nie będzie tylko ze mną. Cieszę się razem z nią – w domu czekają nowe różowe kapciochy, sama wybierała worek z „mam tę moc” (Kraina Lodu dla niewtajemniczonych) :), ale jest mi troszkę smutno, że kończy się pewien etap. No cóż, nie daję się i wymyślam co będę robić w czasie, gdy moja pociecha będzie poznawać nowe rzeczy i zawierać nowe przyjaźnie.

    • Marta

      Kochana, to zupełnie normalne! Kornel poszedł do przedszkola jako 3-latek i bardzo dobrze to zniósł, lepiej ode mnie. Niby cieszyłam się, że idzie do przedszkola. Niby… Telepałam się jak głupia tydzień przed. W pierwszym tygodniu przeżywałam jeszcze bardziej. Pierwszego dnia dyskretnie obcierałąm łzy :) Oczywiście, my mamy częściej przeżywamy bardziej niż nasze dzieci, to normalne! Trzymam kciuki dziewczyny za Was obie .

  • http://matkanaszczycie.pl Matka na Szczycie

    Kiedyś syn, gdy go odwoziłam do przedszkola rano, mówi do mnie: Pewnie się cieszysz, że będziesz miała kilka godzin spokoju.
    Tak mi się teraz przypomniało :)

  • Anita

    Po takich słowach to dziecko myśli, że ona za karę do tego przedszkola ma iść, masakra jakaś, nie dziwię się dziewczynce, że ona już nienawidzi tego przedszkola nie znając go jeszcze.