zakupy

Promo w Lidlu, czyli inwazja chytrych bab z Radomia!

Dzisiaj się Wam przyznam do czegoś, co dla wielu jest obciachem. Niestety obciachowa ze mnie baba. I chytra do tego, niczym ta z Radomia.

Moja łatka chytrej baby z Radomia jest regularnie doczepiana.

Robię to ja. A wszystko zaczyna się od wypatrzenia w gazetce Lidla jakiś mega okazji. Od tego momentu zaczynam opracowywać strategię.

PUNKT 1

Dzieci. Niestety są dość słabym elementem tej układanki. Mogłabym je wziąć ze sobą do sklepu i liczyć, że ktoś się zlituje nad samotną matką z dwójką słodziaków. Ale nie, ja nie jestem taka naiwna. Znam te pozostałe polujące, nie zlitują się :)
Na tę godzinkę łowów dzieci sprzedaję dziadkom.

PUNKT 2

Budzik. No nastawiam. Nastawiam w dniu Lidlowych promocji. Oczywiście na co dzień budzą się i mnie około 7, ale wiadomo, że jak mi zależy żeby zdążyć do sklepu na 8, Syny postanowią pognić do 9, a ja nauczona budzenia przed podskoki mym ciele zaśpię. Budzik musi być!

PUNKT 3

Paliwo. Paliwo w aucie musi być. Ile razy w życiu brakło Wam paliwa? Mi 2. W środku lasu, w drodze do przymiarki sukni ślubnej, na godzinę przed zamknięciem salonu. W drodze do szkoły, oczywiście jechałam na egzamin. I jestem pewna, że ten trzeci raz przydarzy się w drodze do Lidla po coś o czym marzę od lat. No sprawdzam czy jest. Sprawdzam zawsze. Takie małe zboczenie!

Gdy dopilnowane są te trzy punkty nic już nie powinno mi przeszkodzić – myślałam naiwnie. Ale niee. Nie. Są jeszcze inne, czasowo przypinające łatki chytrych bab z Radomia jak ja. Równie zdeterminowana i przygotowane na wszelkie ewentualności!

8.00 ZACZYNA SIĘ.

Zwalniają się bloki startowe…

Osobniki płci żeńskiej, radomskiego pochodzenia ruszają. Skoncentrowane, mają przed oczyma jeden kosz i niby od niechcenia, niby nie galopem podążają. I pakują jak leci do kosza. Nie paczą na innych. I kładą po 15 sztuk, żeby w spokoju, w kącie sklepu się opamiętać i wybrać odpowiedni dla siebie wzór i rozmiar, porzuciwszy niby niechcący pozostałe 14 w lodówce koło mleka. Jeszcze tylko 30 min w kolejce do kasy i jest! Wychodzi, zostawia w koszu radomską łatkę i wraca szczęśliwa do swojej rzeczywistości. Bogatsza o kolejną wygraną walkę i dobry gatunkowo produkt w przystępnej cenie.

 

Wiem, wiem przerysowane. Przyznajcie jednak, że historie o walkach w Lidlu żyją swoim życiem! Mnie się jeszcze nie zdarzyło być staranowaną, zniesmaczoną rzucającymi się na kosze współkupującymi.

Tydzień temu znowu wypatrzyłam kurtki softshellowe w lidluniu :)
Naszą pierwszą kupiłam rok temu. Byłam akurat u teściów i do najbliższego LIDLA było 30 km ;) Ale co tam, warto było, bo za tę kasę, takiej jakość nie dostaniecie. Kornel przechodził w niej całą jesień,aż do późnego listopada. W czasie gdy jego podwórkowa ekipa śmigała już w początkowych zimówkach, on w cieniutkim, niekrępującym ruchów softshellu wygrywał wyścigi :P

Wiosną nadal była dobra, a i tej jesieni pośmiga.

W tym roku cała nasz rodzina w biegu ma swoje softshelle i już widzę oczyma wyobraźni jak odstrzeleni w nie, kosimy kosze grzybów jesienią w lesie!
lidl 1 lidl 2

I choć czasem trzeba się postarać żeby kupić ciuchy w Lidlu, moim zdaniem warto. Oczywiście nie dajmy się zwariować i nie zachowujmy jak zwierzęta, bo tego nawet najfajniejszy ciuch nie jest wart. Ale takie ciut radomskie podejście nikomu nie zaszkodzi ;)

  • * Nic nie mam do mieszkańców Radomia :*
  • ** Jeśli ktoś z Radomia poczuł się urażony, to mi smutno, że musi żyć pozbawiony poczucia humoru ;)
  • Mazurowa

    Samo życie Pani kochana, samo życie ;) Proma w Lidlu są tak szałowe, że nie ma się co dziwić, wyścig musi być, bo jest się o co szarpać ;) ja na ten przykład biegłam po torebkę z szałem w oczach, więc rozumiem doskonale ;)

    • Marta

      No ale co, warto było galopować! ;)

  • http://www.tosimama.blogspot.com TosiMama

    O! Atakowałam wczoraj Lidla, moim celem była rzeczona kurtka;) Ale zbyt wielu konkurentek nie miałam, tłumów nie było, ale złapałam szybko dwa rozmiary i udałam się do kącika celem zmierzenia;)

    • Marta

      Hehe, fajnie, że się udało .

  • http://www.mamamamie.com.pl Iwona

    Ha … A ja kiedyś miałam okazję stać w kolejce do Lidla i gdy drzwi się otworzyły jedna pani wepchnęła się cichaczem z boku kolejki i się zaczęło!!! Rwały się włosy DOSŁOWNIE! Jedna z pan zaczęła krzyczeć „ty jest kolejka” druga ” kolejki były za komuny” no i się babcia pchająca po buty dla wnuczka wkurzyła i naprawdę zaczęła ją szarpać za włosy! Doskoczył do nich dziadek ( który rownież przyszedł po buty dla wnuczka) zaczął babki rozdzielać, bo się normalnie szarpaly. Masakra
    PS. Kupiłam buciki i kurtki dla dzieciaków 😜

    • Marta

      Matko Kochana! O takich egzemplarzach nie słyszałam :)

  • Irena

    Swego czasu biegałam z młodą w wózku na takie promocje, a najlepiej chodziło się rodzinnie – mąż z jednej strony koszy wypatrywał promocji i rozmiarów, ja z młoda z drugiej strony :) Dużo rzeczy mamy z lidla i to zarówno dla nas jak i dla córki. Nie wiem, jak u Was, ale u mnie już chyba przeszedł taki szał, bo często idę popołudniu lub na następny dzień i znajduję odpowiedni rozmiar i pasujący fason dla siebie lub dla córeczki. Ale to prawda, ludzie nie patrzą, że ktoś stoi za nimi i chce zobaczyć, najchętniej zajęliby cały kosz tylko dla siebie. Prędzej kogoś stratują niż przepuszczą. Pomijam już fakt, jaki zostawiają syf – opakowania porozrzucane wszędzie, nawet w lodówkach można je znaleźć.

    • Marta

      To włąsnie zależy od sklepu. Są takie mało oblegane, w kótrych można bez problemu dostać. Są i tak, w których tłumy długo przed otwarciem :)

  • mama ki i m

    Witam,

    trafiłam tu przypadkiem, czytam pierwszy wpis i mnie rozbawiłaś bo widzę że w całej pl podobnie z promovjami w lidlu.. mam nadzieję ze moje smyki pozwolą mi częściej do Ciebie zaglądać.
    pozdrawiam

    • Marta

      Zapraszam częściej :) Odskocznia od codzienności wskazana dla każdej mamy! A z tymi Lidlami jest tak, że podobno ktoś, gdzieś, kiedyś słyszał, że jest lidla bez oblężenia :P

    • Marta

      Zapraszam! Wyrwanie się od codzienności obowiązkowa dla każdej matki :) Któś, gdzies , kiedyś słyszał, że jest lidl bez kolejek :P

  • http://www.wypaplani.pl Wypaplani.pl

    Prawdziwe promocyjne wyjadaczki :D

    • Marta

      A jak ;)

  • http://www.kosmetomama.pl Ada | Kosmetomama

    Powiem szczerze, że naoglądałam się filmików z walkami o Lidlowskie promocje więc nie śmiem stawać do walki o produkty ;)

    • Marta

      Ja lubię tę nutkę walki :)

  • http://matkanaszczycie.pl Matka na Szczycie

    Powiem Ci, że nigdy w życiu nie zabrakło mi paliwa ;) Ja jeszcze przed zaświeceniem rezerwy już panikuję i muszę tankować ;)

    • Marta

      Haha. Pierwszym razem mój ojciec mi wmawiał, że na bank wystarczy, a to było jego auto. Za drugim mąż zapewniał, że dojadę,wrócę i będę szczęśliwa ;)

  • http://. Amulecik

    A ja obie poszłam zwyczajnie na zakupy nie chciałam nawet tych kurtek. Ide alejką z dzieckiem w wózku oglądam zeszyty do szkoły i szok jakiś dziad gazetką mnie zdzielił mówiąc idzie szybciej bo zabierą. Była godzina 13 wiec co mieli zabierać to zabrali. Ledwo się pohamowałam żeby dziada zeszytem nie rabnąć w głupi łeb

    • Marta

      Heh, było oddać ;)

  • http://www.agumama.pl Agnieszka/Agumama

    W ciągu ostatnich kilku dni ta Lidlowa kurteczka już mi się rzuciła w oczy kilka razy, ale Twoja reklama wymiata :)
    Nie masz się co wstydzić w tym konkretnym przypadku – Lidl ma fajne ubrania dla dzieci i jak są w ofercie to i ja poluję :) Nie jest łatwo ani tanio ubrać bliźniaki ;)

  • Justyna

    Dzisiaj byłm i jeszcze leżą.;-) Ale po stację parową byłam 8.10 i wzięłam przedostatnią. Wchodząc do sklepu i widząć 5 osób z żelazkiem modliłm się żeby jeszcze byly i udało się ;-)
    Jak widzę że mnie ktoá taranuje to czasami odpuszczam a czasami walczę jak lew. Zależy po co stoję ;-)

  • MamaKazika

    Ja dwa lata temu chciałam zdobyć torebkę.Do filmików na Youtube podchodziłam z rezerwą lecz to co zobaczyłam na żywo przeszło moje najśmielsze wyobrażenia. Dziki tłum przed wejściem, galop do koszy a po kilku sekundach pustka. Odnosze wrażenie, że w Warszawie tłum jest bardziej dziki. Moja siostra bez problemu kupiła wymarzoną torebkę w Pabianicach przed południem co w stolicy było niemożliwe…

    • Marta

      Haha, też słyszałam, że przy torbach chore sceny się rozgrywały. Ja właśnie w Pabianicach kupuję i zazwyczaj aż tak źle nie jest :)

  • http://kluskowamama.blogspot.com/ Kluskowa Mama

    Byłam dzisiaj w dwóch lidlach. To co tam zastałam to dramat. Hołota nie ludzie. Porozszarpywane opakowania. Podarte. Ciuszki porozczepiane, pomiętoszone. Okej, ja rozumiem, że o 11 mogło nie być rozmiaru ale istny syf? Wstyd.

    • Marta

      Masakra! Nie tylko w Lidlu auważyłam, że ludzie mają coraz większe zamiłowanie do pieprzęci wszystkiego byle gdzie, byle jak.

  • Anna Wesoła

    U nas w Lidlu zawsze tłumy. Ale co tam się dziwić warto wystać swoje !

  • Agacik

    Heheh, u nas to samo. Krew, pot i łzy :)

  • Anita

    Pękłam ze śmiechu. Idealnie to opisałaś!

  • Agness

    Fakt kolejki są ale niektórzy to już przeginają. Odpychanie, wyjmowanie z koszyków, po prostu dzicz!

  • Agula

    No jakbym widziała mojego Lidla jak rzucą
    ubranka dla dzieci!

  • Roksi

    Ejjj, w ogóle nie przesadzone! Naprawdę takie sceny się tam rozgrywają!