mama

Koszmarna noc

Minęły trzy lata. Zmieniło się wszystko. Moje myśli z tamtej nocy mocno się zdezaktualizowały. Wtedy czułam to tak mocno, że zapamiętałam każdą myśl, każdą emocję, która wtedy nie pozwalała spać. Pamiętam smak tych łez i ból piękących od płaczu i niewyspania oczu.

Trzy lata temu, muśnieciem w czubek noska, pożegnałam  się z moim jedynakiem i pojechałam do szpitala sprowadzić na świat swój drugi Cud.
Nic się nie działo. Zero skurczy, zero akcji. Po prosu wybił termin porodu i lekarz nakazał szpital. Pojechałam pełna emocji, które pierwszej nocy zdecydowanie mnie przerosły. Patrząc na to z perspektywy czasu wiem, że mój lęk, wyrzuty sumienia były irracjonalne. Wtedy, w tym pustym, cichym szpitalu, myślałam całkiem inaczej.

To był weekend, więc oddział opustoszał. Na sali byłam sama jak palec i jedyne o czym myślałam to mój syn, który został w domu. Może to szalejące hormony, może strach przed nieznanym… To była pierwsza noc bez niego. W głowie cały czas kłębiła się myśl, że odbieram mu jakąś część siebie. Wiedziałam, że czeka nas nowe. Nowe, które odbierze mu część czasu mamy. Nowe, którego być może on nie zaakceptuje. A co jeśli poczuje się odrzucony. Co jeśli brata potraktuje jak kogoś, kto zabiera mu, to co miał na wyciągniecie ręki zawsze! Biłam się  z myślami czy to nie za wcześnie na drugie dziecko, czy ja dam radę. Kompletnie nie wiedziałam kiedy znajdę czas na zabawy ze starszym i opiekę nad młodszym. W czarnych scenariuszach widziałam wszechobecny bałagan, smutnego syna i zagubioną mnie. Ani jedna myśl nie pozwalała mi przypuszczać, że sobie poradzę. W swoich myślach byłam wyrodną matką, która za wcześnie zdecydowała się na drugie dziecko. Myślałam, że przez to starszy syn będzie czuł pretensje do młodszego, że pojawił się nagle i zajął jego miejsce. Obwiniałam się, że niewystarczająco przygotowałam go na przyjście na świat młodszego brata. Serio, te myśli mnie paraliżowały!

Jeśli teraz pomyślałaś, że to głupie – to super! Znaczy, że nie przeżywałaś tego co ja, a wierz mi – była to naprawdę koszmarna noc.

Wiem jednak z rozmów z innymi mamami, że nie byłam sama w swoim okołoporodowym szaleństwie.

Prawo do wątpliwości i strachu przed życiowa rewolucją, ma każda z nas. Nie musimy być doskonałe, pewne wszystkiego. Może dać sobie czas na rozterkę, na wątpliwość, na przemyślenia, na strach?!
Trochę żałuję, że kiedyś, przed tą nocą, nikt mi nie napisał, że mogą mnie dosięgnąć takie wątpliwości. Może byłoby trochę łatwiej?!

 

 

  • Łukasz Patrycja Sałek

    Dobrze Cie rozumiem bo sama miałam wiele wątpliwości i to nie tylko przez jedną noc. Najważniejsze że jak już jest ta dwójka to przekonujemy się że miłości mamy pod dostatkiem a i czas dla dwójki się znajdzie żeby żadne nie było pokrzywdzone☺

  • Renata Chojnecka

    Jakbym czytała o swoich rozterkach 😯