palenie

List do Mamusi.

Pamiętasz jak przed dziewięć miesięcy wyobrażałaś sobie jak rozwija się Twoje dziecko. Zastawiałaś się co słyszy, czuje. Myślałaś o tym jak wygląda. Starałaś się robić wszystko dla jego dobra?

Ja pamiętam.

Obie moje ciąże były planowane. Do obu starałam się przygotować jak najlepiej. Myśląc o dziecku zrezygnowałam ze wszystkich nałogów. Być może przesadziłam. Zdarzyło się, że ktoś się dziwił, że chcę spędzić Wieczór Panieński na trzeźwo tylko dlatego, że staram się o dziecko. Wiem, że masa kobiet nie wie, że jest w ciąży i dopiero w momencie gdy się o niej dowiaduje przestaje pić i palić. Znam takie i szanuję za to, że na wiadomość o dziecku, nawet tym nieplanowanym, zrobiły wszystko by nie szkodzić swojemu skarbowi. Znam również takie, które strasznie sobie wyrzucają, że zaliczyły masakryczną imprezę z mnóstwem używek będąc w ciąży. Choć nie zrobiły nic złego, one po prostu nie wiedziały o ciąży, bardzo przeżywały jaki ich zachowanie może mieć wpływ na rozwój dzidziusia. Ja nie chciałam mieć takich rozterek dlatego przed staraniami o dziecko przygotowałam się do tego.

Czy było ciężko?

NIE.

Po prostu postanowiłam, że od sierpnia koniec z  piwkiem, wódeczką i popalaniem. Zaczynam starania o dziecko i nie ma da mnie nic ważniejszego.

Nie będę się gloryfikować, to moja decyzja, moja sprawa. Trochę być może przesadzona, ale moim zdaniem najlepsza jaką mogłam podjąć.

Nie wyobrażam sobie inaczej…

 


Kochana Mamo

Tak bardzo się ucieszyłem gdy w końcu dowiedziałaś się o moim istnieniu.

Na pewno Ty i Tatuś też skakaliście ze szczęścia.

Tak bardzo lubiłem Twój śmiech, a ta wiadomość musiała Ci dostarczyć go mnóstwo.

Twój śmiech tak milutko smyrał. 

Ucieszyłem się też z tego, że w końcu zaczniesz o mnie dbać.

Ale teraz już sam nie wiem co myśleć.

Już wiesz, że jestem.

Że moje serduszko bije.

Tak bardzo cieszyliście się u lekarza wsłuchując się w moje miarowe tętno.

Ale wiesz Mamo, one nie zawsze jest takie miarowe.

Są takie chwilę kiedy nagle przyspiesza.

Tak mocno uderza.

Boję się Mamo.

Nie chcę żeby moje serduszko tak robiło.

Mamo, nie pal.

Nieraz też jestem głodny.

Wiesz Mamo, dzieci nie powinny głodować.

Niestety jest czasem tak, że dostaję mniej jedzonka niż potrzebuję.

Mamo, nie pal.

Poza jedzonkiem dostaję też mniej tlenu.

Moje małe płuca tak słabo się rozwijają.

Mamo, nie pal.

To trwa już tak długo.

Tak bardzo chcę rosnąć i się rozwijać.

Jest mi trudno. Walczę z trującą nikotyną.

Nie wiem czy dam radę.

Nie wiem czy każda część mnie w pełni się rozwinie.

Ty też tego nie wiesz.

Być może za rok, dwa okaże się, że nie pozwoliła mi rozwinąć się tak jak powinienem.

Ta wstrętna nikotyna.

Będę zdrowy, silny i piękny.

Ale będę miał pewne trudności w rozwoju.

To nie będzie moja wina.

To będzie skutek Twojego nałogu.

Być może nikt nie skojarzy tego z Twoim paleniem w ciąży.

Ale czy te chwile przyjemności przy dymku są tego warte?

Nie będę duży i nie wiem czy wytrzymam tu do końca.

Mamo, tak Cię kocham.

Mamo, dlaczego dajesz mi tę truciznę?

Przecież chcesz dla jak mnie najlepiej…

Twój Dzidziuś


Palącym ciężarnym życzę silnej woli i dobrej decyzji.

Bardzo dużo emocji kosztował mnie ten wpis… Miło mi będzie jak zostawisz swój ślad, opinię w komentarzu.

ZAPRASZAM DO MNIE NA FACEBOOK I INSTAGRAM

zdjęcie pochodzi ze strony dzidziusiowo.pl
  • http://antyterrorystka.blogspot.com/ Matka Antyterrorystka

    Zastanawia mnie dlaczego kobiety trują swoje dzieci. Ja sama palę. Jednak w ciąży i podczas karmienia nie sięgałam po fajeczkę. Wiem, że można. Nie rozumiem tłumaczenia, że nie dałam rady, że to silniejsze ode mnie. Guzik prawda- jeśli się chce to wszystko można. Zwłaszcza dla dziecka

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Oczywiście, dla chcącego nic trudnego. Nie wyobrażam sobie większego motywatora do zmian niż dziecko…