DSCN0126

Matka matce francą!

Jest kilka tematów, które na matki w sieci działają jak płachta na byka. Atak, z wielkim ujadaniem, rozpoczynają wszechwiedzące mamuśki. Spoko, często mają rację. O ile racje, które przekazują są słuszne, o tyle sposób, w jaki to robią jest mega słaby! Wystarczy zapytać, o któryś z drażliwych tematów, a na bank znajdzie się cała banda, która Cię pogryzie, obrazi i zrówna z błotem.

Nie pamięta już jedna z drugą o swoich początkach….

Matką po raz pierwszy zostałam prawie pięć lat temu. Patrząc z perspektywy czasu byłam zielona w wielu tematach. Wiele decyzji poprzedziłam wielogodzinnymi poszukiwaniami opinii, rad, wskazówek. Nim kupiłam wózek czy fotelik naczytałam się tyle, że zgłupiałam. Dziś moje wybory były inne. Popełniłam pewne błędy. Można było wybrać lepiej.

Nosidło. Gdy Kornel miał 5 miesięcy wyjechaliśmy na krótkie wakacje nad morze. Znajoma, chcąc pomóc pożyczyła nam nosidło. Użyliśmy go, jakoś nam nie pykło, nie zaiskrzyło. Szczęśliwie rzuciliśmy je w kąt! Dziś wiem, że to było wisiadło, którym można dziecku wyrządzić krzywdę. Miało sporo dobrych opinii w necie, no i znajoma poleciła. Nie miałam żadnych podstaw żeby nie „zaufać” temu sprzętowi. Moja świadomość i wiedza wzrosła dopiero przy drugim dziecku. Marcel był ( czasem nadal jest) noszony w ergonomicznym nosidle TULA. Kiedyś jednak nie znałam różnicy między nosidłem a wisiadłem. Mamuśki w sieci miałyby ze mnie używanie!

Chodzik. Szczęśliwie dokonałam dobrego wyboru i dotarłam do odpowiednich artykułów, poznając zły wpływ chodzika na dziecko. Chłopaki mieli jeździk, obok chodzika przeszłam bez entuzjazmu. Mogłam jednak popełnić ten błąd. Od zawsze spotykałam się w rodzinie i wśród znajomych z dzieciakami w chodziku. Nikt z nich nie używał go po to, aby wyrządzić swojemu dziecku krzywdę!

Mogłabym tak jeszcze długo wymieniać, ale po co? Jedyne co chcę podkreślić, to fakt, że my matki rzucamy się na siebie jak koguty na ringu. Każda z nas kiedyś staje przed wyborem fotelika, chodzika. Każda z nas próbuje dowiedzieć się co jest najlepsze dla jej dziecka. Nie ma możliwości abyśmy doskonale znały wszelkie zalecania dotyczące sprzętów dla dzieciaków. Trzeba mieć też na uwadze, że przeszukując internet można trafić na kontropinie  każdego tematu.

Jak można zrównać z błotem matkę, która kupiła nosidełko dla swojego dziecka, a ono okazało się szkodzącym wisiadłem. Przecież ona nie kupiła tego po to aby zaszkodzić dziecku. Trafiła na jakąś stronę z pozytywną opinia, na firmę, która jest znana i rozpoznawalna rynku dobrych akcesoriów dla dzieci. Z polecenia, od znanej, renomowanej firmy kupiła nosidło dla swojego największego skarbu. Trafiła na grupę matek, które zamiast uświadomić ją jakie są wady tego sprzętu, które zamiast wyjaśnić uargumentować i poprzeć wiedzą, zaszczekają ją! W niewybredny sposób dadzą jej do zrozumienia, że co niej za matka, skoro tak krzywdzi swoją pociechę.

Za każdym razem czytając taki atak, myślę sobie: to ma być wsparcie? Zastanawia się, co mają na celu takie ataki. Dowartościowaniu się? Słabe, to to! Naprawdę te mamuśki z forów nie pamiętają jak niedawno same błądziły? Ja doskonale pamiętam. Mam świadomość popełnionych błędów. Każdy z wychwyconych poprawiłam, ale nadal gdzieś z tyłu głowy mam świadomość, że może mogłam dołożyć większych starań przed i być może bym ich nie popełniła. Nigdy jednak nie chciałabym aby ktokolwiek umniejszał mojej roli matki, przez to że nie jestem ideałem! Nikt nie ma do tego prawa.

Poza tym błędy można naprawić. Ważna aby je wychwycić. Tak powinnyśmy się wzajemnie wspierać. Wskazać błędy, wesprzeć, pokazać co należy zrobić aby je naprawić.

Mój pierworodny jest fajnym, szczupłym i zdrowym dzieckiem. Nie znaczy to jednak, że jego nawyki żywieniowe są takie, jak być powinny. Niestety, popełniłam błędy już u podstaw. Szczęśliwie w porę zabrałam się za ich naprawianie. Mój syn jest niejadkiem, ale nie takim prawdziwym, przynajmniej nie do końca. Kornel jest „ pozornym niejadkiem”.
Proces naprawczy wprowadziłam już jakiś temu i pierwsze efekty są już widoczne. Na pierwszy rzut poszły napoje. Jako niemowlak pił początkowo wodę, ale niestety dałam się namówić rodzicom i zamieniłam wodę kompotami. Początkowo tylko czasami, szybko jednak syn zrezygnował całkowicie z wody. Z dwojga złego i tak dobrze, że to domowe kompoty z owoców z własnej działki, ale jednak słodzone. Poza kompotami syn pił ( tego nie będziemy zmieniać) soki z świeżo wyciskanych owoców i warzyw.

Zawsze pił dość dużo, a słodzone napoje skutecznie usypiały jego apetyt.

Dlatego zaczęliśmy wodną rewolucję.

fit aqua

Pierwszym, szalenie istotnym krokiem było wprowadzenie wody, jako głównego napoju całej rodziny. Woda ciągle nam towarzyszy. Aby zwiększyć atrakcyjność kupiłam butelki z dziubkiem, większe, mniejsze, średnie. Każda oczywiście przezroczysta, bo nie chcę oszukiwać syna, że pije coś innego. Dla pokazania, że i smak wody może być różnorodny dodajemy wybrane przez niego owoce.Moim celem jest wprowadzenie wody, jako napoju, po który moje dziecko sięga świadomie. Nie zmuszam go do jej picia, zamykając na kłódkę wszystkie soki i kompoty. Najpierw dostawał w swoim kubku kompoty, a dodatkowo za każdym razem kiedy ja sięgałam po wodę ( starałam się to robić bardzo często) pytałam go czy też ma ochotę.

DSCN0129

Początkowo trochę dla zabawy, później już coraz chętniej przechylał dziubkowe buteleczki. Szkloanka wypełniona owocami zalanymi wodą zawsze jest pod ręką! Z każdym dniem kompocik coraz bardziej rozrzedzałam, teraz już w zasadzie jest lekko zabarwiony.

W końcu też zdecydowaliśmy się na planowane od dawna – założenie filtru do wody. W domu mojego męża, to był normalny element w kuchni. U nas jednak królowały wody butelkowane.

DSCN0108
Po poszukiwaniach wybór padł na łódzką firmę FIT AQUA. Poza wspieraniem lokalnego patriotyzmu, bardzo podoba nam się polityka ekologiczna firmy. Swoją fabrykę zasilają pompą ciepła, kolektorami słonecznymi, angażują się w projekty ekologiczne. Dla mnie to istotne. Wolę wybrać kogoś z lokalnego rynku, niż nabijać kasę wielkim zagranicznym koncernom.

Nasza przygoda z filtrem FIT AQUA RO-T trwa już trzy miesiące. Piszę Wam o tym dopiero teraz, by obiektywnie ocenić zalety i wady tego rozwiązania po kilkumiesięcznych testach.

DSCN0116

Filtr umieszczony pod zlewem oczyszcza naszą wodę z ogromu syfu jaki w niej siedział : pestycydy, chlor, metale,substancje zaburzające gospodarkę hormonalną.Dodatkowo mineralizuje wodę, dzięki czemu jest jeszcze bardziej wartościowa. Nasz mały kranik ma dwa pokrętła: do gotowania używamy wody przefiltrowanej, do picia wody przefiltrowanej i zmineralizowanej. To na co ja zwróciłam dużą uwagę to smak wody. Niestety niektóre filtry nadają wodzie smak, który dla mnie jest odpychający. Nasza jest pyszniutka! gdyby nie była obawiam się, że te wszystkie walory ekonomiczne, ekologiczne i zdrowotne nie wystarczyłyby ;) Niestety, smak dla nas był kluczowy.

DSCN0136

Jest jedna kwestia, która każe się porządnie zastanowić przez zakupem filtra – cena. Owszem jednorazowo trzeba zainwestować. Czy inwestycja się zwraca?
Szczerze? Nie będę tego przeliczać! Na pewno zauważam duże oszczędności w wodnych zakupach ( koszt 2-3 litrów wody butelkowanej dziennie odchodzi z cotygodniowego paragonu). Nie chcę jednak stawiać na równi wody w butelkach z wodą filtra, bo poza ceną za litr wody trzeba by doliczyć walory zdrowotne, jakie niesie za sobą picie dobrej jakości wody z filtra,a tego nie chce przekładać na złotówki!

DSCN0171

 

I najważniejszy aspekt – proces naprawczy złych nawyków Kornela!
Wiecie jakie są dzieci, frajda z samodzielnej obsługi kranika ze zdrową wodą, skutecznie uatrakcyjniła picie czystej wody z filtra.
Tego to już w ogóle nie zamierzam przeliczać na pieniądze.

 

Popełniłam błąd, byłam niekonsekwentna, dałam dziecku słodzone napoje, które zagościły w jego kubku. Przyznaję się! Chwalę się również tym, że każdy błąd w porę wykryty, przy użyciu pokładów chęci poprawy, da się naprawić. Czego Wam i sobie życzę w przyszłości!

DSCN0131

DSCN0130

DSCN0128

A firmie FIT AQUA dziękuję, że ta pięknie wpisała się w nasz proces naprawczy !

 

 

 

 

  • Monika Flok

    Oj tak,wiele matek zamiast poprostu pomoc odrazu osądza,znam to dobrze.Filtr tez zastanawiam sie wlasnie ostatnio nad taką opcją.U nas woda bardzo twarda jest i tez strasza ze często trzeba wymieniać filtry.

  • Marta Bujak

    U nas również pije się głównie wodę. Ale gdy nie ma akurat kupionej to po prostu przegotowana, ciepłą lub całkiem zimną. Słyszałam o filtrach dzbankowych, ale o takim słysze pierwszy raz… Muszę głębiej zpoznać się z tym urządzeniem.

  • Agata Wierzgacz

    ostatnio duzo czytam o tych filtrach i coraz bardziej się nakręcam na jego zakup ;) najważniejsze jest to że się widzi swój błąd i zawsze można go naprawić ..

  • Gosia

    Martus u nas też woda to jest to choć czasem popełniam grzeszki różne grzeszki i sobie pozwalam na lampke wina.. A co, dziecu nie daję oj nie. Ale tak naprawdę warto wyciągac wnioski z naszych postępków i je naprawiać. A nie zaperzać się i wybielać.

  • http://turkusowakropka.com/ Tedi

    Dlatego ja jestem za edukacją, chociaż niektórych nie da się edukować, bo gdy w kulturalny sposób Z wrócisz uwagę, że jednak to co robi nie jest do końca dobre, to ona cie zje, że pasz się nie wtrącać. ..

  • http://www.kreatywnadzungla.pl/ Kreatywna dżungla

    Też się zastanawiam nad filtrem…

  • http://matkanaszczycie.pl Mom on top

    A my filtrujemy wodę przed wlaniem jej do nawilżaczy powietrza, bo kiedy tego nie robiliśmy, to dmuchało nam białym pyłem, który na wszystkim osiadał (jak to w górach, mamy bardzo twardą wodę).

    • Maria Bator

      Rozważcie filtr na słuchawkę prysznicową, ta sama marka, skończy się osad w łazience i skóra i włosy nie będą się przesuszać. Tam gdzie jest twarda woda, można tez zalożyć filtr na pralkę, kosztuje grosze, a chroni sprzęt, ciuchy, i można używac proszku o polowę mniej.

  • marcelkowamama

    U nas to faktycznie królują wody butelkowe i dzbanek filtrujący.Pierwsze słyszę o czymś takim,muszę się wgłębić w temat bo to bardzo dobry pomysł :)

  • http://zwyklejmatkiwzlotyiupadki.blogspot.com/ Zwykła Matka

    Moja córka lubi wodę, ale ostatnio ma z nią na bakier :) Muszę robić w dzbanek z owocami, jak Ty, bo smakowe jej podchodzą :)

  • http://www.kantorekkatjuszki.pl Kasia Bonczek

    Zastanawiam się nad takim filtrem. :)