OK

Moja dieta 1800 kcal. Pierwsze dwa tygodnie.

Dwa tygodnie na diecie to bardzo mało. No niby tak, ale czy na pewno?

W dwa tygodnie nie osiągniesz spektakularnych efektów.

W dwa pierwsze tygodnie odnotujesz jednak zauważalny spadek wagi.

W dwa tygodnie będziesz widziała wokół siebie mnóstwo pokus.

W pierwszych dwóch tygodniach początkowy zapał do diety pomoże Ci okiełznać te pokusy.

30 marca rozpoczęła się moja przygoda z Cynamon Catering Dietetyczny. Ewa, dietetyczka Cynamonowa, podczas pierwszej wizyty dobrała mi dietę 1800 kcal ( dlaczego tyle i jak wyglądała ta wizyta, bezpłatna dla wszystkich klientów zamawiających catering, opowiem Wam po wizycie kontrolnej w przyszłym tygodniu). Ja zdecydowałam się na dietę bezmięsną. Zawsze chciałam spróbować, a wiem, że sama nie dostarczyłabym sobie wszystkiego co potrzebne eliminując mięcho.

No dobrze, ale napiszę Wam jak  przebiegły te pierwsze dwa tygodnie !

Zaczynałam już tak wiele  razy, że nie jestem w stanie zliczyć. Czasem wytrzymywałam kilka dni, czasem tygodni, a czasem nawet miesięcy na diecie. Choć za każdym razem obżarstwo mnie pokonywało, nie załamuję się. Podnoszę rękawicę i walczę od nowa. Głęboko gdzieś mam głupie uśmieszki tych, którzy słysząc o mojej kolejnej próbie zmiany życia oblewają się oceanem drwiny. Nie robię tego dla nikogo, jedynie dla siebie. Chociaż każda dotychczasowa próba w dłuższej perspektywie okazuje się porażką, z każdej z nich coś wyniosłam. Nie muszę uczyć się dietowania od nowa. Mój organizm mimo odniesionych porażek wyciągnął coś dobrego da siebie.

Woda.

Największym moim sukcesem jest picie wody. Od wielu miesięcy w zasadzie nie sięgam po słodzone i gazowane napoje. Oczywiście zdarzało się na imprezach od czasu do czasu. Picie wody to dla mnie przyjemność i nawyk. Cieszę się, że chociaż jeden element walki przychodzi mi bez najmniejszego problemu.

Regularność posiłków.

Pierwsze 10 dni zachłysnęłam się nowym jedzeniem. Bardzo podobały mi się potrawy. Brak mięsa spowodował odkrywanie nowych potraw. Smaczne alternatywy cieszyły bardziej niż wcześniejszy kotlet. Starałam się jak cholera pilnować pór posiłków. Oczywiście nie zawsze się udawało. Nadal nad tym pracuję i jest coraz lepiej.

Jak już zdarzyło mi się spóźnić z posiłkiem zaczynało się ssanie w żołądku, a wraz z nim przychodziła chęć obżarcia się czymś niezdrowym. Wiem o tym, że moje problemy z wagą to bardzo złożona kwestia. Że muszę cały czas nad sobą pracować i pilnować żeby nie wygrały moje chore przyzwyczajenia. Piszę „chore” bo z tym objadaniem się jest jak z nałogiem. Analizuję bardzo wnikliwie i staram si wyłapać niepokojące tendencje. Pierwsza : nie zjem na czas = mam chęć rzucić się żarcie, najlepiej nie zdrowe.

Kryzys.

Jak wiecie dziesiątego dnia przyszedł kryzys. Walczyłam jak lwica aby się nie dać. Po moim tekście dostałam od Was lawinę wsparcia. Wielkie dzięki. Wiem, że nie chcę zostawać ze swoim odchudzaniem sama. Wsparcie naprawdę pomaga. Poza Waszymi komentarzami, wiadomościami dostałam też mail od Ewy ( mojej dietetyczki) :

Witaj Marto!!!

Właśnie przeczytałam o Twoim kryzysie-;( (dowiedziałam się że potrzebujesz pomocy-;)), być może już wszystko wróciło do normy, ale niemniej jednak bardzo gorąco zapraszam Cię na spotkanie (wizytę kontrolną).

Fajnie czuć, że nie jest się w tym wszystkim samemu.

Ten cholerny kryzysowy dzień kosztował mnie naprawdę mnóstwo sił. Towarzyszyło mi wiele emocji, totalnie skrajnych. Czułam, że jestem słaba, że jeszcze chwila i ulegnę. Wiedziałam też, że jeśli to nastąpi później już będzie tylko gorzej. Mam świadomość, że takich trudnych dni będzie mnóstwo. Ale jakbym uległa przy pierwszym, to jak miałabym znaleźć siły następnym razem? Być może nie zawsze będzie mi się udawało, ale wiem, że potrafię być silna. Udowodniłam to sobie.

Tak jak wspomniałam dostałam wiele rad: zjedz coś spoza diety zdrowego, idź na spacer, poczytaj, zajmij się czymś innym. Nie chciałam zjeść czegoś zdrowego spoza diety, bo to nie taki rodzaj kryzysu przeżywałam. Mnie naprawdę niczego nie brakuję. Posiłki są różnorodne, znajdują się w nich zdrowe desery, dużo owoców, jest chleb . Nie mam ciągot do czegoś czego mi brakuje. Po prostu chciałam się nażreć, zjeść dużo czegoś czego nie powinnam jadać.

Poczytałam wasze słowa wsparcia, poszłam na dwór, przewietrzyłam umysł i wygrałam. Nie polegam, zwyciężyłam.

Biała śmierć.

Wiele razy w swoim życiu próbowałam rzucić cukier. Zawsze twierdziłam, że herbata bez cukru to jeszcze ujdzie, ale kawę muszę posłodzić. Niewiele, bo niepełną łyżeczkę, a jednak! Rozpoczynając moją walkę 30 marca podjęłam decyzję, że cukier idzie w kąt. Posiłki przygotowywane przez catering nie zawierają grama cukru. I co?

I jestem cholernie zaskoczona jak pyszna jest gorzka kawa.

Poza cukrem Cynamon Catering Dietetyczny wyeliminował z mojego jadłospisu sól.

Na początku to czułam. Niektóre potrawy wydawały mi się niedosolone. Ale zawzięłam się, zaufałam im i nie dodawałam soli. Po kilku dniach zaczęłam odczuwać wielosmakowość dań. I gdy któregoś dnia dałam mężowi spróbować pyszne curry z ciecierzycy, zachwycając się ferią smaków, on stwierdził, że trochę niedoprawione. Zdałam sobie wtedy sprawę jak sól i cukier upośledza nasze kubki smakowe. Po moich azjatyckich podróżach pokochałam przyprawy. Chilli, kolendra, curry uwielbiam. Wszystko jednak zawsze soliłam. A tu okazuje się, że bez soli wszystko smakuje BARDZIEJ. Wyczuwam więcej przypraw, wyczuwam słodycz, która wcześniej była jedynie posmakiem. Byłam przyzwyczajona do słodzenia napojów i naturalna słodycz nie była tak intensywna i pyszna.

Na pewno zrezygnowanie z soli jest dużo trudniejsze, wydaję się wręcz nie możliwe, ale da się. Mało tego daje pozytywne skutki.

Mam nadzieję, że to będzie stała zmiana w moich przyzwyczajeniach.

Efekty diety.

O tym pogadamy po wizycie kontrolnej. Nie chcę się ważyć i mierzyć co chwila. Myśleć o tym ile schudłam. To ma być powolne i systematyczne chudnięcie. Takie NA ZAWSZE. Pójdę do Ewy i mam nadzieję, że pomiary usatysfakcjonują nas obie. Pewnie, że chciałabym zrzucić całe 30 kilo nadwagi jak najszybciej. Mam jednak świadomość, że 2-4 kg miesięcznie to zdrowe chudnięcie. Wiem, że powolnie i zdrowo zgubione nie wrócą z nawiązką. Wiem, że muszę myśleć również o mojej skórze, która nie jest już tak chętna do pięknego kurczenia się jak dwie ciąże temu ;) Dlatego wiem, że dieta 1800 kcal to moja droga…

Sport

Najsłabszy element układanki. Owszem ruszyłam zadek, ale marzę o ruszaniu go 5 razy w tygodniu. I to jest moje piątkowe postanowienie. Nie będę czekać do poniedziałku! O nie.

Samopoczucie.

Poza tym jednym złym dniem czuję się tak spokojnie. Wiem, że mam wsparcie. Wiem co chcę osiągnąć. Mam ułożone w głowie, że nie ma drogi na skróty. Mam nadzieję, że ten stan będzie trwał i trwał… Za rok mam nadzieję, że osiągnę swój cel. I utrzymam uzyskane efekty. Nie mam potrzeby pospieszania czegokolwiek. Nie liczę na diametralny spadek wagi, jak to miało miejsce kiedyś na diecie Dukana. A jak przyjdzie moment załamania wiem, że mogę na Was liczyć! Prawda???

Moje zmagania możecie śledzić na FACEBOOKu I INSTAGRAMie

Rzućcie jeszcze okiem na kilka moich smakołyków. Zwróćcie uwagę na piękno dań. Kolorowo i smacznie.

cyn 1

cyn 2

cyn 3

cyn 4

cyn 5

cyn 6

cyn 7

cyn 8

cyn 9

 

 

 

 

  • http://turlututu.pl/ Gaba – Turlu Tutu

    Brzmi bardzo interesująco, my przeszliśmy na metabolic balance – to trochę inny dietowy świat ale jesteśmy bardzo zadowoleni!

  • http://matylda-trizer.blogspot.com Matylda Stępień

    Ale pyszności :) właściwie to zaczynamy w podobnym czasie :) Ja gotuję sobie sama – ale posiłki też są zbilansowane i dodatkowo zażywam witaminki :) Taki spadek wagi MEGA motywuje, prawda? ;) I blog chyba też daje motywację? ;) ja dopiero zaczynam – skuszona opowieściami koleżanek z zaprzyjaźnionego forum ale kocham pisać i myślę, że pewno wsiąknę w blogosferę :)

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Ojj daję. Każde wsparcie jest ważne :) Czasem, jak już zacznyasz wątpić przychodzi mail i od nowa wraca werwa!

  • http://nianio.com.pl/ Nianio born to be wild

    Wgląda smacznie ja aktualnie mam dietę dodstosowaną do moich ćwiczeń ale ze względu na anemię, o ironio muszę całkowicie zmienić cały jadłospis

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Jak nie urok, to… Skąd u Ciebie anemia?

      • http://nianio.com.pl/ Nianio born to be wild

        Ponoć nie przyswajam żelaza. Choć szczerze nie mam pojęcia dlaczego

  • http://www.rabarbarowo.pl/ Gosia

    Trzymam kciuki za wytrwałość :) i oby takich dni jak ten jeden kryzysowy było jak najmniej :)

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Dzięki :*

  • https://ladymamma.pl Aga Agnieszka

    Moja Droga… Jestem w 28 tygodniu i ze względu na cukrzycę ciążową jestem na diecie, diabetolog ustalił dziennie 1600 kcal…;/ To już moja druga ciąża z cukrzycą, więc jakoś daje radę…Ale przyznam szczerze, że pierwsze starcie było przerażające! No bo wyobraź sobie kobietę w moim stanie, która jadłaby naprzemiennie śledzie z czekoladą i zagryzała pączkami….a tu ktoś każe jej zajadać kalafiora i pieczywo żytnie z rybą gotowaną???!!! Porażka! Biorąc pod uwagę zachcianki ciężarnych!;p Mimo to, dla dzidziusia i tylko dla niego udaje mi się póki co w tym trudnym okresie wytrwać!;) Ty też dasz radę!;))
    Pozdrawiamy:)

    ladymamma.pl

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Cudownie, gratuluję :*
      Ja w drugiej ciąży również miałam cukrzycę ciążową i odżywiałam się mega zdrowo. Nawet schudłam w ciąży :)
      Dla dobra dziecka, to ja nawet styropina bym jadła jakby było trzeba –> większa motywacja nie istnieje.
      Na szczęście kwestia zachcianek mnie ominęła :)

      • https://ladymamma.pl Aga Agnieszka

        Dokładnie! Czyli wiesz co czuję… Ja również w pierwszej ciąży schudłam! W tej za to idę do przodu z wagą, niewiele-ale jednak!;)

  • Ana Pe

    Pyszności na talerzu ;-) Nawet jeśli kondycja pozostawia wiele do życzenia. No matter i głowa do góry. Po utracie pracy pojawiła się u mnie nieznośna tendencja zwyżkowa, w rezultacie w kilka zaledwie miesięcy plus pięć parszywych kg. Jedzenie na każdą nudę czy złe samopoczucie – oczywiście, nie obrzydliwe pochłanianie wszystkiego, a słodyczy ;-) Poziom endorfin to jedno, ale źle się z tym czuje. hehe. Od marca próbowałam diet, ćwiczeń, tylko konsekwencja taka sobie, a zawsze przerwie nam jakaś infekcja, jak nie dzieci, to moja. Do czerwca chciałam nienagannej sylwetki…phii, marzenia ;-)
    Podziwiam, nie daj się chwilowym słabościom!