ból

Jak zaczęło się Twoje macierzyństwo?

Zostajesz matką. Pierwsze osoby, które współbudują Twój ogląd na macierzyństwo, to położne. Przypadkowe,obce kobiety. Czasem Anioły, czasem wredne baby. Ot, kwestia farta. Wiem coś o tym. Mam za sobą dwa porody. Dwa różne początki.

Poród boli. Medycyna daje nam środki na uśmierzenie tego bólu. Korzystajmy więc ile się da!

Po pierwszym porodzie leżałam na oddziale bez dziecka. Miałam do niego nieograniczony dostęp, ale nie przebywał ze mną na sali. Ale to temat na odrębny wpis. Po cesarce leżałam 24 h i po tym czasie pobiegłam do mojego szkarba na pierwsze karmienie. Pobiegłam… Brzmi to ciut śmiesznie w odniesieniu do matki po cesarce, ale faktycznie byłam pełna werwy.

Kornela urodziłam o 6.15 rano. Po całej nocy rodzenia, stresującej cesarce i całej masie emocji towarzyszących zostaniu matką przez cały dzień zdrzemnęłam się jedynie kilka razy. Po tych chwilach snu liczyłam na odespanie zmęczenia w nocy. Jakaż ja byłam naiwna. Gdy znieczulenie zaczęło „schodzić” przeszywający ból nie pozwolił spać. Budziłam się co kilka minut. Około północy nie wytrzymałam. Poprosiłam pielęgniarkę o środki przeciwbólowe.

W drzwiach stanął Anioł. Mimo późnej pory nie podała mi na odpieprz czegoś na ból i tyle ją widzieli. Spytała czemu tak cierpię i nie zawołałam jej wcześniej. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że chciałam wytrzymać bez leków żeby jak najszybciej móc karmić dziecko. Powiedziała, że poda  leki, które uśmierzą  ból, pozwolą usnąć jak dziecko i nie wpłyną na poranne karmienie. Pogaworzyłyśmy sobie trochę na temat macierzyństwa i bólu okołoporodowego. Ułożyła mi w mojej niepoukładanej głowie, że po większość leków już po kilku godzinach od  podania będę mogła bezpiecznie karmić. Uświadomiła, że czeka mnie wiele wyzwań z mleczną przygodą na czele, a do tego potrzebna jest szczęśliwa i wypoczęta mama. I nie musimy się biczować. Matka dbająca o siebie i swój komfort, to nie egoistyczna niunia, bojąca się bólu, a odpowiedzialna mama zbierające siły po ciężkim zabiegu. Siły dla siebie i swojego dziecka.

Jestem jej za to ogromnie wdzięczna. Dzięki tej rozmowie zupełnie zmieniłam podejście do dbania o siebie. Zaowocowało to pięknym początkiem mojego macierzyństwa.

Spotkałam wtedy cały sztab Aniołów. Położne cierpliwie pokazywały nam jak rozpocząć karmienie. Wspólnie  z nami walczyły o ten życiodajny płyn. Piękne i wzruszające chwile.

Naprawdę! szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko.

Poród boli. Chciałaś być matką, to cierp!

Oczywiście los dał mi doświadczyć podejścia wstrętnych bab. Przy drugim porodzie wydzielano nam środki przeciwbólowe MEGA oszczędnie, opieprzano za wszystko. Pretensje o to, że nakarmiłam dziecko w porze kąpieli, choć kąpiel trwała około 1,5 godziny i pojęcia nie miałam w jakiej kolejności wykąpany będzie mój syn. Pani położna doradziła przepojenie glukoza, zamiast przystawienia do piersi. Tak, tak glukozą ( był rok 2014). Jej ton, mina i całokształt zasługiwały na trzaśnięcie w niewyparzony…

Komentarze na temat ryczących dzieci były normą. Ba, nawet śmianie się z mamy, która pierwszy raz w życiu zakładała nieumiejętnie pampersa. O pomoc przy pierwszy karmieniu nawet nie prosiła. Ze szpitala wyszła z przekonanie, że nie potrafi karmić dziecka.

Ten sam szpital, ten sam oddział, dwa różne podejścia.

Cholernie się cieszę, że miałam taką kolejność. Gdyby przy pierwszym dziecku trafiła na cały sztab wrednych bab moje macierzyństwo wyglądałoby inaczej. Jestem pewna, że początki karmienia piersią nie były tak niezwykle.

Porównując te realia z zagranicą wypadamy jeszcze słabiej. Już nawet nie będę Was wkurzać szpitalnym jedzeniem dla ciężarnych, ale jeżeli chodzi o uśmierzanie bólu w Polsce, to to jest Kpina!!! To co na świecie jest normą, dla nas pozostaje niedostępna fanaberią. Nie chcę również wspominać o ciemnogrodzie na temat karmienia piersią, panującym wśród personelu polskich szpitali. Doradca laktacyjny to rarytas. Ok, może i są miejsca, w których widać progress, ale szkoda, że ich tak mało.

Smuci dodatkowo, że czasem wystarczy odrobina dobrej woli… by wesprzeć kobietę w tym najważniejszym w życiu momencie. A ta dobra wola może zbudować taki piękne i pełne wiary w swoje siły początki macierzyństwa.

Jestem pewna, że wiele nieudanych prób karmienia piersią, brak wiary w swoje umiejętności to często wina personelu, który powinien poszukać innego miejsca pracy.

 

Tak mało, a tak wiele.

 

Życzę Wam abyście zawsze trafiały na same położne Anielice! Mam nadzieję, że wszystkie najgorsze trafiły mi się przy drugim porodzie i Was ominą :)

A jak było u Was?

ZAPRASZAM DO MNIE NA FACEBOOK I INSTAGRAM

 

 

 

  • http://www.mamamamie.com.pl Iwona

    Piękny wpis! Tez trafiłam na takiego Anioła😊 dzięki takiej położnej której zawsze się chce i jest dla wszystkich młodych mam wsparciem i dobrym słowem, (mimo nagłej cesarki) wspominam poród i szpital bardzo pozytywnie. Drugi poród (naturalny) to bajka a to za sprawą tego Anioła, który znowu był ze mną. Brałam leki przeciwbólowe i karmiłam teraz są takie leki że śmiało można pogodzić „komfort” mamy i karmienie piersią!

  • Promienna

    Niestety nie miałam tyle szczęście. Poród był piękny bo zostałam mamą ale trauma jaka się z nim wiąże zostanie ze mną na długo :(

  • Gosia W.

    A ja wybrałam się do doradcy laktacyjnej prywatnie. W szpitalu pomoc przy poczatkach karmienia polegała na ściskaniu piersi i podgadywaniu,że nic z tego nie będzie.Karmię od roku i cieszę się, że zdecydowałam się na wizytę.

  • Klaudia d

    Ja rodziłam raz i trafiłam na ona rodzaje położnych i noworodkowych. Na patologii leżałam kilkanaście godzin zanim przenieśli mnie na trakt. W nocy kiedy poszłam powiedzieć ze zaczęłam krwawić to jeszcze opieprz dostałam i lekarza mimo moich usilnych próśb nie wezwała. Rano doktorek wystraszony i zły ze nikt go nie powiadomił bo juz rozwarcie i trzeba na trakt. Na trakcie miałam anioła. Nie chodziłam do szkoły rodzenia wiec byłam zielona a ona przeprowadziła mnie niemal za rączkę przez caly bardzo długi poród, wspierała, powiedziała kiedy czas dzwonić po męża, co robić i naprawde byłam i jestem jej niezwykle wdzięczna. Później spotkałam różne. Jedna twierdziła ze mam za mało pokarmu i nie wykarmię druga twierdziła ze bzdura, po prostu źle przystawiam, pokazała jak to robić, co zle robię i karmie córkę do dnia dzisiejszego (8 miesiąc) cyckiem. Do jednych to się odezwać nie można było a inne dane zaglądały i pytały czy w czymś nie pomóc.

    • Marta

      Wiele zależy od tego na kogo się trafi. Chciałabym jednak aby w tak wyjątkowych miejscach zebrały się same Anielice :) Gratuluję laktacyjnego sukcesu! Karmcie się zdrowo :*

  • http://www.sosrodzice.pl/ dorota sosrodzice.pl

    każda mama musi przeżyć swoje, to przykre, że tak jest i teoretycznie niby kobieta kobietę powinna zrozumieć, a bywa różnie. w tych pierwszych chwilach bardzo liczy się wsparcie, mądre wsparcie i empatia…pamietam, jak wiele stresu wywoływało u mnie karmienie piersią na poczatku tej drogi, przy drugim dziecku to było znacznie prosrsze.

    • Marta

      Niby każda musi przejść swoje :) ale analizując podejście personelu widzę jak niewiele potrzeba aby stworzyć kobiecie komfort w tych pierwszych dniach …

  • Anya

    No, no! Wpis naprawdę daje do myślenia. Też na szczęście miałam anioły

  • Agacik

    Ja miałam tak traumatyczny poród i tak beznadziejne położne, że nigdy więcej nie zdecyduję się na dziecko. Za duża trauma :(

  • Agacik

    Wiele zawdzięczam mojej położnej. Wprowadziła mnie w świat lektacji opieki z takim spokojem, że ta droga od początku była cudowna.

  • Oliwia Piotrowska

    Podobno nieczęsto trafia się na wsparcie medyczne jeśli chodzi o karmienie piersią, choć jest to tak ważne dla dziecka. przeczytaj sobie raport: http://femaltiker.pl/wp-content/uploads/2017/01/Raport_Czy_Polska_jest-krajem_przyjaznym_matce.pdf