płacz

Pozwól dziecku płakać!

Płaczę. Mam 32 lata i nadal to robię, choć od jakiś 31 słyszę prośby abym przestała. Jak pieprznę się w łokieć lecą mi łzy, jak ktoś mnie rani też czasem sobie pochlipię. Na moje życie składają się radości i smutki, przy smutkach czasem płacz pomaga. Jestem wrażliwa i płaczę patrząc na nieszczęście innych. Zdarza się też, że jestem bardzo szczęśliwa, tak bardzo, że wybucham płaczem.

 

Łzy, płacz, wzruszenie to sposób na odreagowanie naszych emocji. Ból, smutek, cierpienie, niemoc, radość, współczucie tak mocno potrafią nas doświadczyć. Są takie emocje, które wzbierają i w końcu muszą wybuchnąć. U wielu z nas wybuchają fontanną łez.

Dla niektórych łzy są oznaką słabości. Na szczęście dla większości zwykłym i potrzebnym pokazaniem uczuć. Płacz jest sposobem na odreagowanie. Pomaga poradzić sobie z targającymi nami emocjami. Mam wrażenie, że często pomagają nam przeżyć coś z czym innymi sposobami nie jesteśmy w stanie sobie poradzić. Często rozdrapujemy coś miesiącami, wałkujemy w głowie, aż nagle nie wytrzymujemy i przepłaczemy problem. Okazuję się, że czasem po prostu wystarczyło dać upust kłębiącym się miesiącami emocjom.

Kiedyś, jak byłam mała, często słyszałam ” nie płacz, nic się stało”. Faktycznie z punktu widzenia osoby dorosłej moje smutki mogły być mało znaczące i nie warte łez, dla mnie wtedy były ważne i wywoływały płacz.

Dlaczego prawo do uzasadnionego płaczu jest zarezerwowane dla dorosłych? Skąd wzięło się w nas, rodzicach przekonanie, że najlepszą metodą uspokojenia płaczącego dziecka jest wmawianie mu, że nic się stało?

Zastanawiacie się o chust mi chodzi?

Po prostu krew mnie zalewa, jak ciągle w koło słyszę, że ” nic się nie stało” albo ” nie płacz”.

Zaczynając od najczęstszych  powodów płaczu dziecka tj. ból kończąc na wielkich rozczarowaniach, tęsknocie czy opuszczeniu . Dziecko uderza się wiele razy dziennie, oczywiście nie każdy upadek czy zderzenie kończy się łzami, ale zapewne wiecie, że często tak jest. Przychodzi ta Twoja biedna istotka, cała we łzach, a Ty przytulasz, pocieszasz i jak mantrę powtarzasz: ” nie płacz, nic się nie stało”. No jak nic się stało? Dlaczego ma nie płakać?! Czemu tak mówisz? Czasem płacząc dziecko przeżywa rozstanie z rodzicem, tęskni, traci kogoś bliskiego. A my znów powtarzamy żeby nie płakało. Ja wiem, że często w ten sposób chcemy pomóc, zmniejszyć cierpienie dziecka. Chcemy pomóc mu zapomnieć o przyczynie.

To są oczywiście najłagodniejsze słowa jakie stosują rodzice. Często słychać wersje bardziej hard : „nie marz się, nie rycz, czego ryczysz, nie zachowuj się jak baba, bądź mężczyzną”.

Brzmi znajomo?

Mam nadzieję, że jedynie ze słyszenia!

Wdałam się w dyskusję z rodziną stosujące tę ” metodę wychowawczą”. Byłam bardzo ciekawa co nimi kieruje. Co chcą osiągnąć wmawiając swojemu dziecku, że takie okazywanie emocji jest słabością. Usłyszałam, że dziecko nie powinno się mazać, bo w życiu sobie z niczym nie poradzi. Że nie powinniśmy pozwalać na zbytnie roztkliwianie się, bo wychowamy ślumoka, który nie będzie umiał radzić sobie w życiu. Problemy zamiast rozwiązywać będzie opłakiwał.

Sorry, nie kupuję tego!

Nie akceptuję zabraniania dzieciom płaczu. Odbieranie im prawa do okazywania emocji, to ogromny błąd wielu rodziców. Nazywanie problemu dziecka ” niczym” – wszak „nic się nie stało” to bełkot.
Możemy nie rozumieć powodów, które wywołały łzy. Może sądzić, że są niewystarczające żeby wywołać płacz. Pamiętajmy jednak, że to tylko nasze spojrzenie na sytuację. Nie narzucajmy dziecku co ma być powodem do płaczu, a co jest płaczu nie warte.

Wiem, wiem są czasem sytuacje, w których nie powinniśmy celebrować płaczu dziecka. Wiadomo czasami stosuje ten „myk” żeby coś wymusić. Ale są to sytuacje, które my rodzice doskonale potrafimy rozpoznać. Nie na każdy płacz musimy reagować, ale żeby od razu zabraniać?

Każdy z nas ma swą wrażliwość i pozwólmy mu na to. Szczególnie naszym dzieciom. Przytulmy, wysłuchajmy, doradźmy, pomóżmy rozwiązać problem, wytłumaczmy…

Nie bagatelizujmy  uczuć naszych dzieci. Nie tłamśmy ich emocji. Nie umniejszajmy ich problemom! Pozwólmy im płakać. Mają do tego takie samo jak my!

ZAPRASZAM DO MNIE NA FACEBOOK I INSTAGRAM

 

  • http://www.matkozabawko.pl Matko Zabawko

    Kurcze, nie bez powodu po wypłakaniu się jest nam lepiej. Niech każdy płacze tyle ile potrzebuje, nawet nasze dzieci.

  • Moje dziecko idzie do szkoły –

    Myślę, że mówiąc „nie płacz” robimy to odruchowo ?! Wydaje mi się, że ważny jest dalszy ciąg naszej wypowiedzi. Nie płacz, bo musisz być dzielna, czy też nie płacz, jak mogę ci pomóc.

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Jasne, masz rację ! Głównie chodzi mi o ” nie płacz, nic się nie stało” … ;)

  • http://www.oczamimamy.pl/ Sylwia N.

    Ja też uważam, że łzy są potrzebne. NIe zawsze, ale czasami są wręcz wskazane! Nie można tłamsić w sobie emocji. Ale łez wymuszonych nie cierpię ;p

  • http://madameblania.blogspot.com/ madame b

    Płacz to bardzo dobra rzecz… szybko rozładowuje negatywne emocje. Dlatego jeśli dziecko tego potrzebuję… chociaż serce nieraz boli gdy syn płacze…