Skąd to dziecko zna takie słowa----

Skąd to dziecko zna takie słowa?

Pewnie każdy rodzic zaliczył zdziw stulecia, rozdziawiając buzię z niedowierzaniem, na dźwięk słów swojego dziecka. Wypuszczamy to nasze anielątko w świat i przywleka takie kwiatki. Nie wiadomo kiedy, od kogo – luzik, to normalka.

Jasne, możemy zganiać całą niepoprawność językową na przedszkole albo kolegów z podwórka. Możemy, tylko po co się okłamywać?!

Pierwsza kurwa mać mojego syna wbiła nas fotel i zakleiła usta plastrem niedowierzania. Nie przyszło nam jednak do głowy drążenie: ” Skąd mój pachnący, złotousty syneczek zna tak brzydkie słowo?”.

Nie przyszło, bo wiedzieliśmy, że na bank usłyszał w domu. Nie piszę Wam tego żeby pochwalić się swoją niedoskonałością ;), choć nie będę ściemniać, że nie zdarzyło mi się puścić soczystego kurwa mać gdy mój malutki paluszek z impetem pocałował nogę od krzesła. No zdarzyło mi się i już.

Dziś jednak przeżyłam szok. Spotkałam mamusię, która z teatralnym namaszczeniem starała się swoje domowe kwiatki, zgonić na resztę złego świata, który tak napastliwie psuje język jej dzieciny. Wszystko byłoby do zaakceptowania, gdyby dziecinie wyrwało się soczyste przekleństwo. Niestety, byłam świadkiem czegoś znacznie gorszego. Scena, którą ze smutkiem obserwowałam rysuje obraz rzeczywistości, okrutnej rzeczywistości, w której żyje ten chłopczyk.


Poczekalnia u lekarza. Matka z nosem  telefonie, dziecko – chłopczyk ok 5 lat.

-Jestem popaprańcem, jestem popaprańcem.

-Maciek, co Ty mówisz?

-Sama mówisz, że jestem popaprańcem.

-Maciusiu, co Ty opowiadasz. Mama nigdy tak nie mówi na swojego kochanego synusia.

5 minut później.

-Jestem posrańcem, jestem posrańcem.

-Maciuś, choć tu na chwilę!

Chłopiec podchodzi, mam szepcze do ucha. Maciek się wyrywa i mówi:

-Sama zobaczysz w domu, jak się nie zamkniesz!

W tym momencie spojrzenia ludzi zaczęły ciążyć smarfonowej mamie i niby w powietrze, ciut zbyt teatralnie rzekła:

-Skąd te dzieci przynoszą takie odzywki?!

Akurat wchodziłam do lekarza ale zdążyłam jeszcze rzucić też w powietrze, i też ciut zbyt teatralnie:

-Pewnie z domu.


 

Źle mi…
Pewnie mogłam coś zrobić.
Tylko co?

 

  • http://www.jamaska.pl jamaska

    Oj, moje dzieci też znają parę „słówek” z domu. Wyjaśniłam oczywiście, że tych słów się nie używa i póki co dziala :P

  • Kasia Adamczyk

    O Boże. Biedny chłopak. Co za matka tak psuje własne dziecko które teraz myśli tylko ze do niczego się nie nadaje.
    :( a później dorośnie i podaje takie zachowanie dalej i krąg się zamyka ….. niestety. .

  • http://matkanaszczycie.pl Mom on top

    Niestety, chyba każdy czasem trafił na podobną sytuację i czuł, że powinien coś zrobić, ale co? :/

  • ja-matka

    Smutne to, kurcze. Pierwsze o czym myślę, jak usłyszę coś nowego od Matyldy, to „o matko i córko, moje słowa”, czasem działa to na mnie jak zimny prysznic. Ale chłopiec ewidentnie jest gnębiony przez matke…

  • http://wychowac-szanowac.pl/ Jadwiga-wychowac-szanowac.pl

    Też nigdy nie wiem co zrobić, w takiej sytuacji. Rozumiem Twoją bezradność.

  • http://agumama.pl/ Agnieszka Jezierska|Agumama.pl

    Ręce mi opadły :(
    K**** niektórzy nie powinni mieć dzieci :(

  • Gosia

    Ja nie mogę, pewnie bym się lekko zmieszała. Oj kochana, ale w życiu jeszcze wiele razy możemy się zdziwić. Ano pewnie z domu, jak to w tym kawale :)

  • http://siostrydajarade.blogspot.com/ Kasia Lorenc

    Też miałam podobną sytuację i przyznam że nie wiedzialam co zrobić.

  • www.swiattomskiego.blogspot.co

    Haha.. Taki los, że dzieciaki powiedzą wszystko. Skoro takie rzeczy słyszą to uważają to za naturalne. A swoją drogą, że im bardziej chcemy dzieciaki uciszyć tym gorzej wychodzi;)