1932781_709746945713722_1788959484_o

Święta, Święta i po Świętach!

Nasze Święta nie były w biegu. Powolne przygotowania do nich zaczęliśmy jakiś czas temu. Mamy to szczęście, że w sąsiedztwie mieszkają moi rodzice. Choć prowadzimy dwa osobne gospodarstwa domowe < uff> wiele spraw robimy wspólnie. Lubimy poświęcić przygotowaniom sporo uwagi. Dwa tygodnie przed mój tata, oczywiście przy dzielnej asyście Kornela, zapeklował szynki, schab i karczek. Po czasie spędzonym w solance były gotowe do wędzenia. Ile było przy tym frajdy. Rozpalanie i doglądanie ognia zajęło chłopakom prawie cały dzień.

wędzarnia 1 wedzarnia 2 szynki w wędzarni

Rozemocjonowany syn, z wypiekami na twarzy cały wieczór opowiadał o mięsku i ogniu. Maminka sparzyła mięsiwo i całe Święta pieściliśmy swoje podniebienia smakami jakich nie znajdziesz w najlepszych delikatesach. Poza smakiem, brak chemicznych dodatków, wypełniaczy i konserwantów cieszy serce matki! A zapach mmmm….

???????????????????????????????

We wtorek zasialiśmy rzeżuchę i codziennie wspólnie ją podlewaliśmy.

rzeżucha 1 rzeżucha 2 rzeżucha 3

W sobotni poranek zajęliśmy się pisankami. Zaczęliśmy od wizyty w kurniku dziadka i zebrania , jeszcze ciepłych, jaj. Wybraliśmy te białe, od kur zielononóżek, tak oby ślicznie się zabarwiły.Długo zastanawiałam się jaki rodzaj pisanek mogę przygotować z synem. Nie chciałam zajmować się trudnym rękodziełem, które póki co go nie cieszy. Wybraliśmy barwniki do jaj na zimno i termokurczliwe koszulki. Okazało się, że to strzał w 10! Z radością synuś mieszał barwniki i obserwował jak białe jaja zmieniają kolor. A termokurczliwe koszulki co chwila wywoływały salwy śmiechu.

jajo 1 jajo 2 ??????????????????????????????? jajo 4 jajo 5

Przygotowaliśmy dwa koszyczki: jeden tradycyjny i drugi, pełen naszych kolorowych pisanek. Oczywiście wizytę w Kościele wykorzystaliśmy do wspólnego rodzinnego spaceru.

święcenie

Po powrocie zabraliśmy się za pichcenie. Kolejną potrawą, którą przygotowaliśmy od podstaw, była Pascha Wielkanocna. Nasłuchałam się o niej wiele od znajomych, nigdy jednak nie miałam okazji spróbować. Nie wiedziałam czego się spodziewać. Sposoby robienie Paschy są dwa < pewnie jest więcej, ale ja przedstawię dwa>. Pierwszy prostszy <oczywiście na niego się nie pokusiliśmy> z gotowego sera i drugi, bardziej pracochłonnym, ale cieszy , z sera robionego własnoręcznie. Rezultat smakowy, jak i wizualny przeszedł moje oczekiwania, mniami i śliczności!

Pacha 1 Pascha 2

Niedzielny poranek spędziliśmy u dziadków, niestety beż Tatinka. Małżon, tradycyjnie już był w pracy. Po wizycie w Kościele, drzemkach wybraliśmy się na mroźny, wiosenny spacerek. Po całym dniu celebracji dzieci padło jak kawki. Zbierały energię żeby powitać rankiem tatusia tradycyjnym psik, psik z psikawki.

Drugi dzień Świąt spędziliśmy na goszczeniu się, słodkich wygłupach, rodzinnej labie i niekończącej się zabawie. Można rzec, że nasze Święta były nudne. Ale wiecie co? Jak kocham tę naszą nudę. Nie, nie sprzątałam od świtu do nocy, nie przygotowywaliśmy uginających się stołów, nie oglądaliśmy głupich filmów w telewizji. Choć nie było pięćdziesięciu potraw, każda z obecnych była smaczna, zdrowa i „nasza”. Choć nie umyłam każdego zakamarka domu, pławiliśmy się w czystości. Jedynie pogoda mogłaby nas bardziej dopieścić, ale i z tym sobie poradziliśmy bawiąc się i wygłupiając bez końca.Oczywiście część potraw przygotowała moja mama, dzięki takiemu podziałowi wszyscy mieliśmy czas na bycie razem. Były to nasze pierwsze Święta „ w komplecie”, ja, Tatinek i dwa Syniutki. Spędziliśmy je tak, jak chciałam w cieple rodzinnym. Już nie mogę się doczekać kolejnych!

A Wy dobrze się bawiliście, nacieszyliście się chwilą?

Zapraszam do mnie na FB, będziesz na bieżąco z moim nudnym życiem … Polub Mamę w biegu TU.

  • Magdalena Burek

    Jakbym czytała o moich świętach;dd. Też tatuś wędził to samo trio co u Was;p. Też to były święta rodzinne może dla niektórych nudne, ale dla mnie nie. Niestety z kompletu ubył dziadziuś, ale swoje miejsce przy stole miał:). Wszystkiego dobrego po świętach:***

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Czyli mówisz Madziu, że sielsko, wieśniacko i anielsko cieszy nie tylko mnie ;) W takim rodzinnym czasie często odczuwamy brak tych, którzy byli nam tak bliscy. Jestem pewna, że czuwają nad nami i gdzieś tam wysoko z uśmiechem spoglądają na nasze szczęście!

      • Magdalena Burek

        Oj mnie cieszy bardzo i innych sobie nie wyobrażam:) Ostatnie zdjęcie piękne, cała puenta:))