IMG_5675

„To” ustrzegło mnie przed rozwodem

W dzisiejszych czasach rozwody są tak powszechne, że organizuje się imprezy rozwodowe, a przed wzięciem ślubu zabezpiecza się na wypadek rozwodu itp.
Wśród moich znajomych, naszych rówieśników przychodziła faza na śluby, dzieci i niestety nadeszła już pora na pierwsze rozwody. Szczycę się tym, że w tej ostatniej kwestii poszłam przeciwną drogą. Nadal jestem szczęśliwą mężatką. Nie wiem, czy nadal by tak było, gdyby nie jeden facet, który uratował moje małżeństwo…

Nie twierdzę, że na pewno byłabym rozwódką gdyby nie on…
Nie twierdzę, że na pewno relacje w moim małżeństwie byłyby dużo gorsze…

Jednak po kilku latach stosowania jego rady, mogę przypuszczać, że nie byłoby tak sielankowo!

Ten facet, to nikt inny jak ksiądz, prowadzący nasze nauki przedmałżeńskie.

Do samych nauk podeszłam jako do nudnego obowiązku, który trzeba odbębnić. Nie będę Was też ściemniać, że całościowo wniosły do mojego życia małżeńskiego wiele. Ot, odbębnione i już. Poza tą jedną lekcją, którą kompletnie zmienił nasze podejście do małżeńskiej kłótni…

NIGDY NIE CHODŹ SPAĆ POD ZACHMURZONYM NIEBEM

Ileż razy wściekaliśmy się na siebie bez powodu, albo wręcz odwrotnie mając powód. I to nie byle jaki. Ile razy przez błahostkę nie gadaliśmy ze sobą dobre kilka godzin. Jedynym powodem, dla którego dużo wcześniej nie zakończyliśmy ten farsy, była głupia duma. Duma, która nie pozwalała wyciągnąć ręki na zgodę. Nie odezwę się, mimo że nie już dawno nie pamiętam o co ta kłótnie. Nie będę pierwsza, o nie! Niech on zacznie!

Nawet jak ten foch trwa cały dzień, przychodzi wieczór, a my zgodnie z radą księdza, nie chodzimy spać pod zachmurzonym niebem. Kładąc się obok siebie pod zachmurzonym niebem, rozmową przepędzamy chmury, mając w głowie tę sentencję.  Wtedy już nie ma znaczenia kto zacznie. Złość się ulatnia, bo mamy jeden wspólny cel: przepędzić te chmury!

Nie zawsze uda nam się zgodzić, pogodzić i z uśmiechem zakończyć dzień po kłótni. Wiadomo, nie każdy problem uda się wyjaśnić, naprawić w jednej rozmowie. Zawsze jednak usypiamy z poczuciem, że zrobiliśmy wszystko co było można aby zakończyć wspólnie kolejny dzień.

A rano wstajemy ze świadomością, że wspólnymi siłami rozwiążemy dąs, wyjaśnimy każdą pretensje. Wierzcie mi to znacznie lepsze niż pobudka ze świadomością, że muszę dalej udawać, że mam focha, przecież nadal mnie nie przeprosił. Nie ważne, że już kompletnie nie pamiętam o co nam poszło ;)

Wierzcie mi, to działa!!!

  • https://web.facebook.com/Matkahrabiny/ MatkaHrabiny

    Związek to ciężka praca. Nie znam takich par, które się nie kłócą.

  • http://matkanaszczycie.pl Mom on top

    O, u mnie było bardzo podobnie, że ksiądz na naukach przedmałżeńskich powiedział coś, co na zawsze ze mną zostało. Może akurat nie miało wpływu na moje małżeństwo, ale na całe życie i postrzeganie świata. Za długa historia, by przytaczać, jednak myślę, że właśnie po to warto te nauki odbębniać, dla usłyszenia choćby takiego jednego wartościowego zdania.

  • http://yakie-fayne.pl/ yakie-fayne.pl

    Bardzo dobra biblijna rada :) i to w dodatku jedna z wielu :)

  • Super dzieciaczki

    Mądra rada, mi nie zawsze się to udaje.

  • http://zwyklejmatkiwzlotyiupadki.blogspot.com/ Zwykła Matka

    Oj doskonale to rozumiem i popieram! Nie znosze cichych dni, nie toleruję fochów, jestem zdania, że trzeba powiedzieć lub wykrzyczec co się ma do wywalenia i życ dalej a juz na pewno nie kłade się pod zachmurzonym niebem :)

  • Wiola Skawinska

    W dzisiejszych czasach niestety nie jest to takie proste, choć tak naprawdę jest. Fajna sentencja, zapamiętam :)

  • ja-matka

    Racja, coś w tym jest, a i nocą gada się lepiej, łatwiej. 😊

  • Michał Domański

    To nie ma znaczenia że był to ksiądz :) to był mądry człowiek i dał Ci mądrą radę – dlaczego mówię że to nie ma znaczenia, że ksiądz? Bo wielu ludzi nie ma mądrości życiowej a są nimi , księża, profesorowie i profesorki, naukowcy, politycy itd. Znałem kiedyś człowieka wiele lat starszego odemnie, skończył tylko podstawówkę, ale chciałbym żeby choć połowa ludzi na świecie miała jego zdolność przyglądania się światu, czerpaniu z tego wiedzy, wykorzystywaniu jej i co najważniejsze sprawianiu że świat wokół niego stawał się piękniejszy i lepszy.

  • http://jakuraniedomowa.pl iwona

    Och, Marta. Jak Ty masz rację, no. Pamiętam kiedy jeszcze jakąś siuśką byłam, tak z dwadzieścia cztery lata chyba i znajoma, będąca w związku jakieś 30-40 lat powiedziała do mnie „Iwonka, nigdy nie kładźcie się spać pokłóceni. My z Wilhelmem nie jednej nocy nie przespaliśmy. Ale do tej pory rozmawialiśmy, kłóciliśmy się aż się zgodziliśmy”. Nie zawsze to wychodzi. NIe zawsze to łatwe. Czasem taki mam w***w, że nawet patrzeć na niego mi się nie chce. Odwracam się i już…On podobnie. Ale tak już jest. Ważne, żeby wiedzieć to, że tak być powinno. I się starać. Starać przełamywać. Ściskam. A…przepiękne zdjęcie Wasze…no cud, miód, orzeszki.

  • Katarzyna Wójcik Respendowicz

    Oj,tak:)

  • http://www.esencjablog.pl Aleksandra Bohojło

    Marta, kłótnia w Twoim przypadku to chyba beka z kłótni? No jakoś nie mogę sobie wyobrazić ;-) Ale rada dobra, tyle, że dla wielu pewnie trudna. Pocieszające jest to, że jej realizacja łatwiej przychodzi z wiekiem i stażem małżeńskim ;-)

  • Żyć nie umierać

    Też wolę jeszcze przed zaśnięciem wyjaśnić to i owo z mężem, nawet jak jest on na wyjeździe i rozmawiamy tylkko przez telefon, to wolę to cosik tam wyjaśnić i dopiero potem lżej mi się śpi :)

  • Marta Bujak

    Wiem, że to co piszesz to prawda, ale przyznam, że ze 2 razy w życiu już się do tego nie zastosowałam. Duma wygrywała z rozumem.

  • http://turkusowakropka.com/ Tedi

    Ja zasnąć nie mogę dopóki mam jakieś niedokończone sprawy. A jak już zasne to zawsze mam złe sny. Wolę się pogodzić zanim pójdziemy spać☺