hello! (1)

Woda termalna La Roche – Posay – Hit czy Kit?

Przyszło upragnione lato, a wraz z nim upał. A jak sobie najlepiej radzić w upał?

To proste dużo lodów i dużo wody ;) łagodzącej!

 

Poza piciem hektolitrów wody mam jeszcze jeden patent na radzenie sobie z upałami. W mojej lodówce obok dzbanka z wodą do picia mieszka sobie woda termalna La Roche-Posay.

Nie do końca czaiłam zachwyt mojej przyjaciółki tą wodą w sprayu. Wydawało mi się, że to zbędny wydatek. Po co płacić za to co leci z kranu?

Dodatkowo zniechęcały mnie doświadczenia z mgiełkami do twarzy, które irytowały mnie zapachem, lepkością.

Ale spróbowałam i zakochałam się bez reszty.

Co To takiego ta woda termalna?

To po prostu wydobywana z głębi ziemi woda bogata w minerały i pierwiastki śladowe, zamknięta w wygodnej butelce z atomizerem. Woda w sprayu , woda łagodząca!

Tylko tyle i aż tyle.

Mnie cieszy, że „tylko tyle”. Cieszy bo nie ma w niej żadnych syfiastych dodatków, zapachów i innych ulepszaczy.

Są w niej za to selen, magnez i inne cudeńka wprost ze środka ziemi.

Jak stosować wodę termalną?

Psiku, psiku i po krzyku. Po prostu spryskujemy nią twarz ( i nie tylko).

Kropelki, które wydobywają się z buteleczki wody z la roche posay są drobniutkie i nie powodują szoku! Zwróciłam na to uwagę bo miałam taką mini fobię przed jej zastosowaniem. Nie lubię zbyt gwałtownego wodnego szoku. Nie kręci mnie schładzanie się przez wkładanie rozgrzanej głowy w zimny potok ;) I przed pierwszym psiknięciem cykałam się odrobinkę. Wyobrażałam sobie jakieś zimne chluśnięcie ;)

Szczęśliwie moje obawy były wyssane z palca, a drobinki wody termalnej delikatnie i równomiernie muskają rozgrzaną skórę.

Woda termalna, do czego ją stosuję?

Tak jak wspomniałam na początku najbardziej jaram się jej funkcją orzeźwiającą. Trzymana w lodówce daję mega ukojenie w upalne dni.

Ale to, że kocham ją zimniutką nie oznacza, że ta trzymana w temperaturze pokojowej nie orzeźwia. Jedną ( wersję mini) noszę w torebce i na letnich spacerach psikam i siebie i dzieci. Wierzcie mi jest zbawienna. Dzieci same proszą o psik, psik w gorące dni.


 

Woda termalna nawilża i odżywia skórę. Przy suchej skórze powinno się po 2 minutach od spryskania osuszyć twarz z nadmiaru wody. Pozostawiona może powodować efekt ściągania skóry. U mnie ten problem absolutnie nie istnieje. Mam skórę normalną i po spryskaniu skóra się napręża i pozbywa błyszczenia. Nie zmywam twarzy i czuję takiej potrzeby. Mój suchoskórny mąż zauważa jednak pewien dyskomfort i nadmiar osusza.


 

Nie używam zbyt wielu kosmetyków. No dobra, wręcz minimalną ilość! Wodą termalną zastępuję tonik. Rano myje buzię i psikam, wieczorem przed snem ponawiam zabieg. Wierzcie mi ten króciutki rytuał jest dla mnie odprężający. Spróbujcie, ulga jest natychmiastowa. Znika takie jakby napięcie ( to negatywne, nie to walczące z siłą grawitacji ;) ) i zmęczenie skóry.


 

Koi. Wiele. Dupkę niemowlaczka. Posłoneczne czerwoności. Podrażnienia.

Tak serio, serio. Tutaj czujemy moc zawartych w niej minerałów. Sorry polewanie się zwykła wodą nigdy mi nie pomogło na zjarany dekolt! A termalna dała radę!


 

Woda termalna jest też świetną makijażystką. To zupełnie odwrotnie niż ja ;) Piękny, równy makijaż nie jest moja mocną stroną. Najczęściej po prostu z niego rezygnuje. Są jednak takie dżampy, na których po prostu trzeba wyglądać. Po wklepaniu podkładów, korektorów, pudrów i warstwy rozświetlającej czasem wyglądam na przerysowaną. Dwa psik psiki powodują takie zatarcie efektu maski i nie mam pojęcia jak, ale wtapiają ten make-up w moja twarz.

Co mówią internety o wodzie termalnej La Roche – Posay?

Są dwa treny. Kilka opinii mówiło, że nie warto, że szkoda kasy i  nie i już. Cała resztą przeżywała ten zachwyt podobnie jak ja. Powtarzały się zdania: „byłam sceptycznie nastawiona, teraz nie wyobrażam sobie dnia bez niej.” , „Spróbowałam i teraz się z nią nie rozstaje. Zawsze mam ją w torebce.”

 

No tak, to po prostu taki multikosmetyk. Do tego naturalny.
Choć początkowo cena odstrasza ok. 35 zł za dużą 300 ml butelkę, jest naprawdę wydajna. U mnie jedna duża flacha wystarcza na miesiąc!

 

Teraz przyznajcie się znacie wodę termalną? Ja ze wstydem przyznaję się, że do niedawna nie miałam pojęcie co to, na co to i po co to!

Jeśli chcecie poczytać więcej o wodzie termalnej La Roche – Posay, informacje producenta znajdziecie TUTAJ

  • http://www.madameblania.pl/ madame Blania

    Ja uwielbiam wody termalne, chociaż nie tylko tej firmy. Pozwalają walczyć z upałem i wszelkimi podrażnieniami. Będąc na wakacjach w Chorwacji nie mogłam wyjść z wody nie spryskując się wodą termalną, inaczej cała twarz podrażniona była od słonej wody. Robię też maseczkę z glinki właśnie na wodzie termalnej lub hydrolacie. Niestety nie ma co porównywać kranówki do takiej wody…

  • Dorota

    Uwielbiam! od dawna