woda

Woda zdrowia doda! #glodnizmian #zdrowyczwartek

Matką po raz pierwszy zostałam prawie trzy lata temu. Mój pierworodny jest fajnym, szczupłym i zdrowym dzieckiem. Nie znaczy to jednak, że jego nawyki żywieniowe są takie, jak być powinny. Niestety, popełniłam błędy już u podstaw. Szczęśliwie w porę zabrałam się za ich naprawianie. Mój syn jest niejadkiem, ale nie takim prawdziwym, przynajmniej nie do końca. Kornel jest „ pozornym niejadkiem”.


Proces naprawczy wprowadziłam około miesiąc temu i pierwsze efekty są już widoczne. Na pierwszy rzut poszły napoje. Jako niemowlak pił początkowo wodę, ale niestety dałam się namówić rodzicom i zamieniłam wodę kompotami. Początkowo tylko czasami, szybko jednak syn zrezygnował całkowicie z wody. Z dwojga złego i tak dobrze, że to domowe kompoty z owoców z własnej działki, ale jednak słodzone. Poza kompotami syn pił ( tego nie będziemy zmieniać) soki z świeżo wyciskanych owoców i warzyw.

Zawsze pił dość dużo, a słodzone napoje skutecznie usypiały jego apetyt.

Miesiąc temu zaczęliśmy wodną rewolucję. Pierwszym, szalenie istotnym krokiem było wprowadzenie wody, jako głównego napoju całej rodziny. Butelka wody ciągle nam towarzyszy. Aby zwiększyć atrakcyjność kupiłam butelki z dziubkiem, większe, mniejsze, średnie. Każda oczywiście przezroczysta, bo nie chcę oszukiwać syna, że pije coś innego. Moim celem jest wprowadzenie wody, jako napoju, po który moje dziecko sięga świadomie. Nie zmuszam go do jej picia, zamykając na kłódkę wszystkie soki i kompoty. Pierwsze kilka dni dostawał w swoim kubku kompoty, a dodatkowo za każdym razem kiedy ja sięgałam po wodę ( starałam się to robić bardzo często) pytałam go czy też ma ochotę. Początkowo trochę dla zabawy, później już coraz chętniej przechylał dziubkowe buteleczki. Z każdym dniem kompocik coraz bardziej rozrzedzałam, teraz już w zasadzie jest lekko zabarwiony 

Wczoraj odnotowałam ogromny sukces. Pytam syna czy chce pić, a on mi na to: „ tak, cię wodę” . Oczywiście mnie również poczęstował i tak sobie siedzieliśmy i popijaliśmy.

Dziś rano przygotowaliśmy soczek jabłkowo- marchewkowy, nasz napój obowiązkowy. Uwielbiam te nasze soczkorobienie. Wspólnie szykujemy składniki- latem przyniesione z działki, zimą wyjęte przez dziadka z kopca. Ja kroję marchewki, Kornel jabłka, wspólnie wkładamy do sokowirówki. Poza przednią zabawą, syn uczy się skąd ten soczek się bierze.) Tak, tak moje dziecko na szczęście wieśniaczek  świadom, że mleko pochodzi od krowy, a nie z marketu ) Sok jest pyszny, zdrowy. Ale pijemy go z umiarem około 150-200 ml dziennie. Sok przelewam do szklanej butelki i przechowuję w lodówce ok. 2 dni. Często również rozrzedzam go wodą i wtedy syn wypija 2 kubeczki dziennie. Czy poprawił się jego apetyt? Tak, ale nie tylko dzięki wodzie. Nasz proces naprawczy jest złożony i nadal w toku. O kolejnych rewolucjach i postępach będę informowała na bieżąco.

A czemu to picie wody jest takie ważne?

Woda wypłukuje toksyny, jest nośnikiem składników odżywczych, reguluję metabolizm, zwalcza zaparcia, bóle głowy, dodaje energii, wspomaga koncentrację. To tylko niektóre z wielu korzyści- mnie przekonały.

A Ty co dajesz dziecku do picia?

Zapraszam do polubienia Mamy w biegu na Facebooku tutaj.