WPADKI MATKI (2)

Wpadki zmęczonej matki

Dzisiaj rano sąsiad miał ze mnie niezły ubaw. Tak szczerze, to prawie posikał się ze śmiechu. Do teraz nie wiem czy myśli, że robiłam sobie jaja, czy raczej, że mam nie po kolei w głowie. Kto by się tym przejmował! Niech rzuci kamieniem ta, która nigdy nie zaliczyła wtopy. Mniejsza, większa, bardziej lub mniej obciachowa, nie ważne. Wpadka, myślę że nie bez powodu rymuje się ze słowem matka.

Wtopa w CV matki jest obowiązkowa, tak jak odpieluszkowe zapalenie mózgu, czy rozdwojenie jaźni przy pierwszy wyjściu bez dziecka.

Na pewno to znasz:
Aaaaaaa, jaki czad! Wychodzę sama z domu. Nikt nie będzie wycierał smarków w moją kieckę. Mogę pić alkohol. Ale cisza. No czad, zabaluję. Siłą mnie z klubu nie wyrzucą.

Kontra

Ciekawe co robi z babcią. Może zadzwonię. Na wszelki wypadek nie będę piła. Może trzeba będzie jechać do szpitala/ na szybko dokupić mleka/ ratować babcię. Zerknę na jego zdjęcie. O jaki słodziak. Chyba już wrócę. W sumie 15 minut, jak na pierwsze wyjście, to i tak nieźle.

Wracając jednak do poranka. Nic nie zapowiadało kompromitacji. Dzień jak co dzień. Dzieci w nocy budziły się kilka razy. Rano koniem nie można było ich zwlec z łóżka. Półprzytomna wciągnęłam kurtkę na górę od piżamy i odwiozłam ich do przedszkola. Jeden nie chciał zostać, strzelił focha. Słyszeli nas pewnie pod czeską granicą. Dobrze, że na wrzask syna odruchowo wykrzyknęłam „Ahoj przygodo”. Było grubo, prawie Krecik odpowiedział nam Ahoj!
Drugi zapomniał kapci. Wszystko się przedłużało. Wróciłam do domu i jedne o czym mogłam myśleć to kroplówka kawy. Natychmiast! Najlepiej dożylnie!

Wyjęłam klucze z kieszeni i  klikam. I nic. „Gówno jedno, znowu się popsuło.Szlag by to trafił.” Walę pilotem w ścianę, czasem pomaga. Bluzgam siarczyście pod nosem. Już mam dzwonić do przyjaciółki żeby mnie przemelinowała do powrotu męża. Przypomniałam sobie jednak o tej piżamie pod kurtką. Nawet na przyjaciółkę, to za duży hardcore! Może nie zrozumieć.Walę więc dalej w ścianę kluczykiem, a może jednak pomoże. Wtem odzywa się On! Bohater poranka, Zbigniew sąsiad: ” Sąsiadko, sąsiadka kluczykiem od samochodu nie otworzy mieszkania”.

Także no, ten teges. Dzięki Zbychu!


 

A jak tam u Ciebie? W matczynym CV też roi się od wpadek? Pochwal się! Pośmiejemy się razem ;)

  • Monika Flok

    Hahaha😂😂😂😂

  • Kasia Przemek Gambuś

    Podczas zakupow w biedrze z 2 dzieci,chcialam zaplacic za zakupy karta do lekarza..matka wpadka😊
    Podczas kolejnych zakupow wlozylam kluczyki do samochodu w kieszen w bluzie typu kangur, czego nigdy nie robie…
    Pod samochodem nie moglam ich nigdzie znalezc, spanikowalam i wrocilam do sklepu by ich szukac…ta radosc i ulga gdy przypadkowo wlozylam rece w kieszen, bezcenna..