Nelo 3

Wspomnień czar… Morze, morze…

Morze, morze, polskie morze… Mieliśmy jechać już w niedzielę, niestety życie zweryfikowało nasze plany… Cała czwórka chora… Ale jak tylko poczuliśmy się lepiej, w poniedziałek wieczorem szybciutko spakowaliśmy milion pińcet rzeczy i ruszyliśmy rankiem w drogę.

Dzieci zbudzone o 5 spały prawie całą drogę. Po 11 minęliśmy upragniony napis KRYNICA MORSKA.
Zostawiliśmy samochód pod domem wczasowym i wyruszyliśmy nad morze. Pogoda szałowa nie była, na plaży łeb chciało urwać. Po krótkim spacerku wróciliśmy rozpakować bagaże, wszamać obiadek. Mieszkaliśmy w Willi Monika. Dostaliśmy podwójny pokój, ładny czyściutki, z mikrofalówką, czajnikiem i lodóweczką. Łazienka miała wysoki brodzik, no i plusem był balkon. Przy zamawianiu dokładnie dopytano ile nas będzie i pokój doskonale dobrano do rodzinki 2+2. Na terenie był czadzik plac zabaw, mały ale bogato wyposażony. Dodatkowo jest tam restauracja, a właściciele sami wędzą ryby. Jest tez norweska sauna i parking. Możliwość wypożyczenia łóżeczka, wózka i wanienki. Jedzenie przepyszne, choć my jadaliśmy tylko obiady pięknie podane i smaczne. Wiadomo mężik przejrzał całe internety i wybrał dla rodzinki ;)

Po obiadku ruszyliśmy w miasto na spacer. Przed sezonem pustki, ale miasto urokliwe i bardzo zadbane.
dwóch w wózku

 

W środę ruszyliśmy na plażowanie. Choć pogoda jeszcze nie była idealna dzielnie wdychaliśmy jod :) A i pierwsi bikiniarze pojawili się na horyzoncie. Marcel spał jak suseł 3 godziny w wózeczku, a Nelo nie mógł się nacieszyć mega piaskownicą. Skryci za parawanem ( na wyposażeniu pokoju) i w namiocie, bez którego nie wyobrażam sobie plażowania rozkoszowaliśmy się pogodą i rodzinnym relaksem.legowisko Mama i Marci Mama i Nelo 2 Mama i Nelo Marcel 1 Nelo 1 Nelo 2

Czwartkowy poranek powitał nas bezchmurnym niebem. I choć nad morzem lekka bryza od czasu do czasu otulała nas chłodem i my dołączyliśmy do bikiniarzy zrzucając z siebie ciuchy. W pełnym słońcu, przy bezchmurnym niebie odczuwalna temperatura była prawdziwie wakacyjna. Syny szalały, starszy wyrwał nawet małą Kornelię. Pobiegł z nią i jej mamą na plażowe szaleństwa, wzbudzając w matce lekką zazdrość. Syniutek młodszy szalał z bratem i spał jak zabity 4 godziny. Tym sposobem spędziliśmy 6 godzin na plaży. Przyjęta dawka szczęścia- nie do opisania!
synysyny 3syny 2Nelo 8Nelo 7Nelo 6Nelo 5Nelo 4Nelo 3Marcel 2Tata i Nelo 2

W piątek postanowiliśmy skoczyć na plażę do Jantaru. Fajna, ładna, ale wole tę w Krynicy. Więcej osób, choć i tak w maju jest ich jak na lekarstwo. Możesz spokojnie siedzieć na kocyku i zawsze masz na oku swoją pociechę. Kto był nad morzem w sezonie wie, że niełatwo upilnować dziecię w nadmorskim tłumie. Po sezonie pod tym względem jest czad, czad!
???????????????????????????????Syny 4Nelo 12Nelo 11Nelo 10Nalo 9Marcel 4

 

Popołudniu wybraliśmy się rejs po zalewie. Statek zrobił na chłopakach ogromne wrażenie. Nelo stanął na środku i mówi wskazując po kolei kierunki: ” Tu jest woda, tu jest woda, Mama patrz tam też jest woda”, a że zrobił to w zadumie, tonem filozofa śmiejemy się z tego do dziś.

Ostatniego dnia pochmurne niebo zniechęciło nas do plażowania. Spakowaliśmy manatki i ruszyliśmy do Ostródy. Jakie czaderskie miacho! Jezioro pośrodku miasto, śliczne urokliwe uliczki i klimatyczne kamienice. No i jeszcze jedno jakie tam są wypasione obuwnicze! Jest tam supero fontanna tańczy w rytmie muzyki. Zahipnotyzowani nie mogliśmy oderwać się od tej muzyki. Świetny pomysł!
Obkupiłam się, naspacerowałam i zrelaksowałam. Fajne zakończenie naszego rodzinnego wypadu.

???????????????????????????????mama i syny 3???????????????????????????????mama i nelo 4tata i syny 2