wsrod-groboww-samotnoscisprawdzamycoraz-bolesniej-powiekszajaca-sieliste-nieobecnosci

Wśród grobów, w samotności, sprawdzamy listę nieobecności…

Słyszałam, że są tacy, dla których  Dzień Wszystkich Świętych to głównie okazja do założenie nowego płaszcza, spotkania dawno niewidzianych znajomych i rodziny…

Na szczęście znam ich jedynie ze słyszenia…

Dla mnie to dzień bardzo wyjątkowy. Od lat spędzamy go tak samo. Od lat jest dla mnie oczywiste jak będzie wyglądał. I nawet podczas mojej szalonej podróży po Azji, 1 listopada znalazłam chwilę na zadumę. W zaciszu opuszczonej plaży Wietnamu symbolicznie zapaliłam ogień, sercem będąc wśród znajomych alejek…

vietnam

Nie umiem być „tego dnia” taka jak zawsze. Nie chcę zajmować się pierdołami. Nie marnuję czasu na ploty i głupoty.

Od małego miałam wpojone, że jest to dzień zadumy. Z sentymentem wspominam moje rozmowy z ciocią, seniorką rodu. Jak zaczarowana, przemierzałam z nią aleje cmentarza i chłonęłam każde słowo z jej wspomnień. Opowiadała historie bliższej i dalszej rodziny, wspominając nieżyjących z takim szacunkiem, który wyrył się w moim sercu na zawsze. W tym roku kochana ciocia powiększyła listę NIEOBECNYCH… Tym bardziej czuję wdzięczność za odbytą rozmowę.

Mam taką ogromną potrzebę przeżywania tego dnia na maksa. Każdemu chcę poświęcić choć chwilę. Wspomnieć, podziękować i uśmiechnąć do własnych myśli. Wdzięczna, za przeżyte wspólnie chwile. Zwykłe odbębnienie modlitwy, zapalenie znicza i kolejny grób, to  nie dla mnie! Każdy z odwiedzanych bliskich skrada na kilka niespiesznych chwil moje myśli. Zdecydowanie ludzie żyją tak długo, jak żyje pamięć o nich.

A ja tak bardzo chcę pamiętać.

Chciałabym kiedyś przemierzać z zasłuchaną  w me słowa nastolatką, cmentarne aleje i dawać jej chłonąć moje wspomnienia.

I choć zerkam ze złością w stronę kolorowych straganów, coraz częściej stawianych przy cmentarzu i pytam w myśli Quo vadis świecie… wiem, że rosną nowe pokolenia, w sercach których szacunek i powagę zaszczepia jakaś ciocia.

I choć z każdym rokiem LISTA NIEOBECNYCH boleśnie się wydłuża lubię ten dzień. To takie moje sam na sam z wielkimi nieobecnymi…

wsrod-groboww-samotnoscisprawdzamycoraz-bolesniej-powiekszajaca-sieliste-nieobecnosci

 

  • http://matkanaszczycie.pl Matka na Szczycie

    Dla mnie Wszystkich Świętych zawsze było dniem oczekiwania, a Zaduszki, czyli popularnie zwane Święto Zmarłych – dniem radosnym. Nic na to nie poradzę. Tak sobie zakodowałam w dzieciństwie i tak mi zostało. W Święto Zmarłych… mam urodziny ;)

  • http://www.webska.me Honorata

    Myślę, że te osoby w płaszczykach nie odczuły bardzo dotkliwie śmierci kogoś bliskiego. Być może odwiedzają groby dziadków, dalszej rodziny, której strata była mało odczuwalna. Bo kiedy traci się kogoś bliskiego, chce się ten dzień spędzić z nim jakkolwiek to zabrzmi. Dla mnie ważnym dniem jest nie tylko Dzień Zmarłych, ale też rocznica śmierci mojej mamy, Dzień Matki, Jej urodziny. To są dni, które wiem, że powinnam spędzić w zadumie nad Jej grobem. Nie tylko powinnam, ale też chcę.

  • Agnieszka

    Piękne słowa!

  • Adzik

    U mnie w tym doszło kilka bolesnych grobów :(