kran

Wtedy się wodę szanuje kiedy jej w studni zabraknie.

Wczoraj podczas kąpania syn rzekł:
– Mama jus nie lej, wystarczy, jest goroco, nie ma descu, roślinkom chce sie pić. Mi jus wystarczy, zostaw roślinkom.

Niby nic, a ja wiem jak on lubi kąpiele i jak nie żałuje sobie tej wody na co dzień. Ta jego świadomość jest wynikiem naszych rozmów, jego obcowania z roślinami. Tak często słyszę jak matki mówią o swoich dzieciach : ” On jest jeszcze mały, i tak nie zrozumie”. A gówno prawda Drogie Rodzicielki. Zawsze warto rozmawiać z dziećmi, opowiadać skąd co się bierze i uczyć doceniać to co dla dużej części świata jest marzeniem.

Do dobrobytu człowiek przyzwyczaja się bardzo szybko. Po chwili staje się on dla nas codziennością. Dawno już przestaliśmy traktować prąd w gniazdkach i wodę w kranie jako luksus. Woda po prostu leci, a światło świeci. Nieraz zdarzy się jakaś awaria, albo kilkugodzinna przerwa techniczna, a my jak dzieci we mgle nie możemy się odnaleźć. I choć o tym jak ciężko funkcjonować bez wody i prądu choć raz przekonał się prawie każdy z nas nadal nie doceniamy tego co mamy.

Wiele lat temu, większość z nas już nawet tego nie pamięta, dostęp do bieżącej wody nie był tak powszechny. Na wsiach nosiło się wodę ze studni i nikt nie narzekał. Wieczorna kąpiel dzieci to było nie lada wyzwania. Pamiętam jak babcia wyjmowała wielką metalową balię, grzała na piecu wodę i kąpała po kolei całą naszą piątkę. Dla nas była to nie lada frajda, dla niej, spracowanej staruszki duży wysiłek. Ale ona nigdy nie narzekała, szanowała wodę, którą z wysiłkiem wyciągała, dźwigała, grzała. Po dziś dzień mimo, że nawet u niej leci już woda z kranu, ba i to nawet ciepła, używa jej tylko tyle ile faktycznie musi. My wychowani w czasach kiedy to woda jest zawsze, dostęp do niej jest tak oczywisty, że nawet nie myślimy skąd się bierze.

Ostatnia fala upałów sprawiła, że zaczęło jej brakować. U niektóry dosłownie przestała płynąć w kranach, gdzie indziej jest, ale nie nadaje się picia. Każdy z nas słyszał komunikaty z prośbą o oszczędzanie wody i prądu. Niektórzy się do nich stosują, inni mają je głęboko gdzieś. Ale wszystkim nam dało to do myślenia. Chyba pierwszy raz w swoim życiu spotkałam się z zagrożeniem braku wody i prądu. Niby staram racjonalnie używać wody na co dzień pchana ekologicznymi i finansowymi pobudkami, ale jakoś tak nigdy nie przypuszczałam, że może jej zabraknąć. Fakt, że bez niej nic istnieć nie może, niby oczywisty nie? Ale czy ktoś z Was dopuszczał do swej świadomość, że trzeba będzie oszczędzać prąd właśnie z powodu braku wody? Jak wiele od niej zależy… Faken, jesteśmy tak rozpuszczeni, butni i roszczeniowi… A tu nagle bach!!! Nie ma wody w kranie, a w markecie światło przygaszone ( ograniczyli im energię). I przychodzi ten Zenek pod ten beczkowóz i chujuje i kurwuje, że uszy więdną. A tu nagle w telewizji słyszę wypowiedź babulinki: ” Panie nie jest źle, wodę dowożą, i to nawet dwa razy dziennie”.

Myślę sobie, że na dobre nam to wyjdzie. Może ktoś następnym razem się zastanowi marnując litry wody. Może przyjdzie refleksja, że to jednak nie ściema, że przyszłość świata leży w rękach każdego z nas…

  • http://webska.me Webska

    dokladnie tak samo uważam w kwestii wody i prądu, a jeśli chodzi o spostrzegawczość dzieci, to sama coraz częściej i coraz szerzej rozdziawiam usta słysząc od Agatki coś o czym właściwie nie miałysmy jeszcze okazji rozmawiać, a sama to wychwyciła.

    • http://mamawbiegu.pl/ Mama w biegu pl

      Nadszedł już ten czas kiedy trzeba zacząć się ” pilnować ” ;) Nie znasz dnia i godziny kiedy wystrzeli z jakąś rodzinną „tajemnicą ” :P