maska

Zdejmij maskę, olej uznanie!

Każdy z nas kiedyś skrył się za maską. Powody pewnie były różne: chęć zaimponowania, wkupienia się w czyjeś łaski, a może potrzeba skrycia swoich prawdziwych uczuć lub chęć asekuracji… Niby normalne, ale ja już nie chcę więcej grać, chcę być sobą!

Pamiętam czasy, kiedy uwiedziona zajebistością jakiegoś kręgu, przywdziewałam maskę i grałam rolę równie zajebistej. Rola równie wyluzowanej, z podobnymi zainteresowaniami kryła prawdę o mnie. Zachwycałam się tym czym oni, podziwiałam i komplemetntowałam próbując wkupić się w łaski. Naśmiewałam się z tego co oni , choć było mi to bardzo dalekie. Po czasie czar prysł, przejrzałam na oczy i gardziłam swą maską. A gdy już przeżyłam w swym życiu spotkania z różnymi ludźmi, gdy już miałam w swojej kolekcji kilka marnych ról, a maski schowałam głęboko do szuflady, zaczęłam być sobą zawsze, nie zależnie od opinii innych.

W ostatni weekend byłam na przerewelacyjnym spektaklu „Gorące lato w Oklahomie”. Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie zarówno przedstawienie, jak i gra aktorska. Niesamowicie wymagająca, kosztująca aktorów wiele. I natchnęło mnie na przemyślenia. Jak ciężką pracą jest gra… Cały wachlarz emocji, które trzeba z siebie wykrzesać na potrzebę roli wysysa mnóstwo energii. I gdy zgasną światła, opadnie adrenalina człowiek jest potwornie zmęczony. Często gra swoim ciałem, swoimi emocjami i uczuciami jest trudniejsza niż ciężka fizyczna praca. Bo zmęczenie ciała jest niczym przy zmęczeniu naszego wnętrza…

I tak grając te swoje marne rólki w spektaklu życia często wpadamy w sidła. Gubimy się w tworzonej przez siebie rzeczywistości, zatracamy w roli, zapominając co tak naprawdę jest dla nas najważniejsze. A ogrom emocji i sił, które wkładamy w ROLĘ wysysają z nas masę energii. Zanim odpoczniemy, odzyskamy siebie  mija mnóstwo czasu.

Czy warto???

Myślę, że nie!

Od wielu już lat jestem sobą. Nie gram, nie próbuję się przypodobać. Nie staram się rozciągać na siłę swego kręgu przyjaciół. Spotykam, poznaję wiele nowych osób. Część z nich mnie lubi, część pewnie męczę swoją głośnością, wszędobylstwem i wygłupami, no ale ja taka po prostu jestem. Dużo mówię, ale też uważnie słucham. Lubię szaleństwo, ale szanuję chwile spokoju. Jestem głośna, ale lubię posiedzieć w ciszy. Jestem szalenie spontaniczna, ale potrafię planować. Jestem lubiana, ale wiem, że są tacy, którzy mnie lubią. I fajnie, bo i ja nie każdego lubię. Nie z każdym nadaję na tych samych falach i spoko, umęczyło by mnie zadawanie się z każdym :)

Mam wady i o nich wiem. Nie jestem doskonała, ba ja nawet do doskonałości nie dąrzę ;)

Jestem sobą i jestem z tego dumna.

A jeśli Ty nadal tkwisz w sidłach WORENA- przyjaciela wszystkich, zastanów się czy warto…
Rzuć w pizdu tę maskę i zacznij być sobą, zobaczysz jakie to fajne. A jeśli stracisz kogoś, kto lubił Twoją maskę, to tym lepiej. Wierz mi !

  • http://www.matkozabawko.pl Matko Zabawko

    Jesteś tak pozytywna osoba, że nie da się Ciebie nie lubić!