small boutique 6 (1)

Żywy, pojedynczy płód – słowa, na które czekałam.

Pierwsze USG. Niby jeszcze nie wiele widać ale rozwiewają się najważniejsze wątpliwości. Widać bijące równo serduszko. Widać też ilość szczęść mieszkających pod serduchem. I tu zaczyna się moja egoistyczna historia…

Panicznie bałam się posiadania bliźniąt. Szczerze nie chciałam. No sorry, po prostu nie. Wiem, wiem jakbym miała to nie byłby to dla mnie żaden problem. Cieszę się jednak, że jestem mamą dwóch synów w różnym wieku.

Z drugiej jednak strony uważam, że bycie bliźniakiem jest czaderskie. ta więź, te opcje wykorzystywania swojego podobieństwa ;)

No i ciuchy. Skrajnie różne są zdania matek bliźniąt na temat ubierania dzieci tak samo. Kiedyś to była norma. Pewnie wynikało to trochę z braku wyboru w sklepach odzieżowych. Ja miałam w klasie w podstawówce siostry bliźniaczki i dopiero w ostatnich klasach szkoły zaczęły ubierać się inaczej. Nie był to jednak objaw buntu w stosunku do rodziców i ich uwielbienia ubierania ich identycznie, po prostu zaczęły mieć inne zainteresowania, styl i tak po prostu wyszło.

Ja mimo lęku przed posiadaniem bliźniąt lubię patrzeć na tak samo ubrane dzieci, szczególnie swoje. Zawsze podobały mi się też mamy i córki czy tata z synem w mniejszej i większej wersje tego samego stroju.

Oczywiście jak to w życiu bywa syn młodszy sporo ciuchów dziedziczy po swoim bracie. Ale spokojnie zdarzy i jemu się jakiś nówka sztunia, nieśmigana ;)

Ubierając ich tak samo raduję swoje oczy, ale widzę też dumę w oczach Marcela, że wygląda jak starszy brat! Ostatnio ma na tym punkcie fioła. Taki etap, papuguje wszystko co da… Sprawijąc więc przyjemność i sobie i im skompletowałam kilka identycznych zestawów.

Muszę Wam pokazać te zdjęcie, bo przyszły do mnie w związku z nimi pewne przemyślenia:

  1. Jakie ja mam piękne dzieci.
  2. Najpiękniejszy prezent, jaki może dać dziecku, to rodzeństwo.
  3. Uwielbiam na nich patrzeć.
  4. Mimo różnic są do siebie podobni

Small Boutique  dziękuję. Ciuszki nie dość, że oryginalne, zjawiskowe, w żywych kolorach ( niekoniecznie wszechobecnym niebieskim) to jeszcze fenomenalnie się piorą. To są się działo w niedzielę na trampolinie i w okolicznych kałużach nie napawało mojej pralki optymizmem :) a jednak śladu nie ma po zmasakrowanych błotem kolanach.

Macie też tak? Lubicie ubierać podobnie dzieci. A może bliźnięta ?

small boutique 5 (1)

small boutique 2 (1)

small boutique 13 (1)

small boutique 3 (1)

small boutique 4 (1)

small boutique 5 (1)

small boutique 7 (1)

small boutique 10 (1)

small boutique 14 (1)

small boutique 15 (1)

  • http://www.zaraz-wracam.pl/ www.zaraz-wracam.pl

    No wyglądają bajecznie w tych ubrankach. Świetne spodnie ;-)

    • Marta

      Nie mogę się na nich napatrzeć :*

  • http://matkanaszczycie.pl Matka na Szczycie

    Ja czkałam na słowa „Jest bicie serca”, które usłyszałam, gdy podpięto mnie do KTG, gdy trafiłam do szpitala z bardzo silnym krwotokiem po odklejeniu łożyska…

    • Marta

      O tak. To oczywiście najważniejsze. Najpierw żywy, zdrowy, dobrze się rozwijający… potem długo, długo nic… i reszta. Jak mi przypomniałaś ten ukochany dźwięk bicia serca. Mogłam leżeć podłączona pod KTG godzinami. Wsłuchiwać się ten dźwięk. Kompletnie nie rozumiałam matek, które irytują się ciągłymi podłączeniami do KTG.

  • M. Gora

    Tez uwielbiam moje córeczki w takich samych strojach :)

  • Promienna

    Ja mam bliźniaki :)
    Byłam przerażona ale oczywiście się ułożyło jakoś :) Czasem ubieram ich tak samo, ale nie zawsze, zależy od czystości ciuszków :P